No cóż zakochałem się. W mieście Lublinie się zakochałem ;). Nazywam go małym Wrocławiem, bo w klimacie właśnie, nasz Wrocław mi przypomina. Miasto jest urocze, malownicze uliczki z odrestaurowanymi kamieniczkami, tworzą wyjątkową atmosferę. Dla mnie sercem Lublina jest ulica Grodzka, która przez ilość ludzi po niej spacerujących, przypomina wrocławski rynek. Na końcu Grodzkiej znajduje się brama, za którą mieści się pięknie odnowiony zamek. Cudo. Lublin nazywam sobie również królestwem Perły. Jest ona widoczna na każdym kroku, w każdej knajpie (no prawie każdej), każdym sklepie i oczywiście w samym browarze. Popieram lokalny patriotyzm i wg mnie to dobry objaw.

Nie zdziwcie się więc jak powiem, że bardzo lubię jeździć tam w delegacje. Tym razem jednak oprócz pracy miałem w Lublinie jeszcze dwie rzeczy do załatwienia: odwiedziny w browarze restauracyjnym Grodzka 15 i organizowane przez Warkę  Profesjonalia.

W tym wpisie zajmę się Grodzką 15.

Miejsce: restauracja mieści się na ulicy Grodzkiej pod numerem 15 :). Siedzibą jest odnowiona kamienica. Od strony Grodzkiej znajduje się mały ogródek, jego większe wydanie znajduje się po drugiej stronie kamienicy. Aby się tam dostać trzeba przejść przez restaurację. Powiem Wam, że jest to bardzo fajne miejsce, szczególnie wieczorem, choć było już trochę zimno.

Sam browar połączony jest z restauracją (nie miałem jednak ochoty na jedzenie, więc nie mogę się wypowiedzieć na temat umiejętności kucharza). W całym lokalu znajdują się cztery poziomy – wielkościowo miejsce jest imponujące. Dla mnie najciekawsze były dwa najniższe poziomy, czyli piwnice, które swoim wyglądem sprzyjają piciu piwa.

W najniżej położonej części znajdują się tanki fermentacyjne, umieszczone za szybami. Nie jest to oszałamiający widok, warto jednak zobaczyć, jak wygląda to miejsce.

Na wyższym poziomie wyszynk i dwie kadzie – według mnie najciekawsze miejsce w całej restauracji. Dlatego właśnie tam zajmuję miejsce i zaczynam moją przygodę z piwem z lublińskiego browaru restauracyjnego.

Ocena miejsca na 5 +

Piwo: mam do wyboru trzy gatunki: Pils, Pszenice oraz Dunkel. Czyli standardy browarów restauracyjnych (choć na tegorocznych Birofiliach przekonaliśmy się z Bartkiem, jak duże różnice są między browarami, jeśli chodzi o te trzy gatunki).

Zaczynam od Pilsa:

pils

| Browar: Grodzka 15
| Nazwa: Pils (ekst. 11,9 % alko. 4,9 % obj)
| Gatunek: jasny lager
| Metka: Grodzka 15: 8 zł 0,5 l., 6 zł 0,3 l.

Kolor: Złoty, piwo nie jest klarowne.

Piana: Drobnoziarnista, ładna, śnieżnobiała czapa. Dość szybko się redukuje zostawiając po sobie ładny osad na szkle.

Zapach: Przyjemny chmielowy, delikatnie wyczuwalna słodowość.

Smak: Piwo jest delikatnie kwaskowate, średnio wysycone i średnio treściwe. Coś, co mnie bardzo ucieszyło to goryczka, którą na finiszu czuć bardzo wyraźnie. Super.

Podsumowanie: Zaczyna się wyśmienicie i to na samym początku…fajny Pils.

Ocena:

Pszenica:

pszenica

| Browar: Grodzka 15
| Nazwa: Pszeniczne (ekst. 12,4 % alko. 4,8 % obj)
| Gatunek: weizen
| Metka: Grodzka 15: 8 zł 0,5 l., 6 zł 0,3 l.

Kolor: Właściwie gdybym nie wiedział, że to piwo pszeniczne, to powiedziałbym, że jest to Pils, chociaż… jest bardziej mętne.

Piana: Minimalna, czyli dwa milimetry i to tyle.

Zapach: Uuu, nie tego się spodziewałem, czuć starą piwnicą – czyżby słód był średniej jakości. Piwo jakby było skiśnięte – a gdzie banany i cytrusy :/.

Smak: No tak, po takim zapachu można było się spodziewać, że w smaku fajerwerków nie będzie. Piwo jest wodniste, dziwnie goryczkowe i do tego jeszcze kwaśne. Mieszanka wybuchowa, ciekawe, czy nie odchoruje tej pszenicy.

Podsumowanie: Czyżby przysłowie dobre złego początki, miało w tym miejscu zastosowanie? Przecież grodzka pszenica zajęła II miejsce na Birofiliach, więc o co chodzi, bo nie da się tego wypić?

Ocena:

Dunkel:

dunkel

| Browar: Grodzka 15
| Nazwa: Dunkel (ekst. 11,9 % alko. 4,9 % obj)
| Gatunek: dark lager
| Metka: Grodzka 15: 8 zł 0,5 l., 6 zł 0,3 l.

Kolor: Co wam mówi nazwa Dunkel? Bo mi, że będzie to raczej ciemne piwo. W tym przypadku niestety niekoniecznie. Piwo jest koloru piwa z sokiem korzennym :/

Piana: Zerowa i na szkle śladów też nie znajdziecie.

Zapach: Słodowy, ale z trudem wyczuwalny i nic więcej. Mój znajomy, z którym byłem powiedział, że nie czuć żadnego zapachu.

Smak: Najbardziej treściwe z całej trójki. W smaku czuć słodowość, na finiszu delikatna goryczka, piwo jest raczej płaskie i tyle w temacie.

Podsumowanie:  Wygrywa nijakość lub inaczej słabo wypadło to trzecie i ostatnie piwo. Nie tego spodziewałem się po dunkelu. Może moje oczekiwania są zbyt wysokie?

Ocena:

Szkoda, że piwo nie dorównuje poziomem miejscu. Z pewnością trzeba wziąć poprawkę na to, że mamy sezon na picie piwa, więc z jakością może być różnie. Zastanawiam się, czy jest jakaś szansa, żeby to zmienić, ale to chyba raczej nie do mnie należy odpowiedź.

Wszystkie piwa podawane w takim samym szkle, szkoda.

Najlepsze z całej trójki było pierwsze piwo, czyli Pils. I gdybym nie musiał to nie próbowałbym dalej – przynajmniej w lecie.

Przyznaję, że to było moje drugie spotkanie z Grodzką 15, pierwsze miało miejsce wczesną zimą i było dużo… smaczniejsze. Uważam, że warto odwiedzić to miejsce, możliwe, że piwo będzie lepsze – tego Wam i sobie na przyszłość życzę, bo z pewnością wrócę na Grodzką 15.

Autor: Grzesiek Smaki Piwa

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Twitter
  • Wykop
  • Add to favorites