My tu gadu gadu, a mi umknęło gdzieś pierwszy piwo koncernowe które miałem opisać. W związku z tym ogłaszam samokrytykę i czym prędzej naprawiam haniebny błąd. Browar Szczecin własność Carlsberga i ich flagowy produkt regionalny (he, he) Bosman wersja limitowana niepasteryzowana. Piwo piłem dość dawno bo na urlopie ale na szczęście lub nieszczęście trunek jest bezproblemowo dostępny we Wrocławiu więc odświeżyłem sobie jego smak na weekend.

Skąd pomysł na taki trunek trudno powiedzieć, domyślać się możemy że jest to reakcja Carlsberga na powolne ale jednak widoczne zmiany na naszym piwnym rynku. Małą rewolucją był Kasztelan Niepasteryzowany, idąc za ciosem pojawił się Okocim Pszeniczne a w końcu Bosman i Past Niepasteryzowany. Cieszy mnie to, że mimo wszystko koncerny reagują na zmiany piwnych gustów rodzimych konsumentów. Nie do końca mi się podoba sposób w jaki to robią ale to już inna para kaloszy. Bosman pojawił się na rynku w zeszłym roku w okresie wakacyjnym. Jak już pisałem Carlsberga po olbrzymim sukcesie Kasztelana postanowił wprowadzić dwie kolejne marki niepasteryzowane, moim zdaniem miało to namieszać nieobeznanym z rynkiem klientom w głowach. Coraz więcej osób poszukuje piw regionalnych, a dopisek „niepasteryzowane” kojarzy się z ekstra smakiem, naturalnymi metodami produkcji, pewnego rodzaju ekskluzywnością. Oczywiście to tylko potoczne mniemania bo znam wyśmienite piwa pasteryzowane i ohydne niepasteryzowane, nie zmienia to faktu ze brak pasteryzacji stał się swego rodzaju sztandarem bojowników o smak piwa. Z tego faktu należy wyciągnąć wnioski i Carlsberga to robi, wprowadza nie jedną ale trzy marki które mają konotacje regionalne. Bosman jest a właściwie był browarem regionalnym dla województwa zachodniopomorskiego, Piast zaś jest bliski sercu każdego Wrocławianina. Niestety jak to zwykle bywa z koncernami piwowarskimi intencje są tylko przykrywką dla próby zrobienia klienta w „bambuko”.

Już kilka razy w tym tekście o Bosmanie pojawił się Piast. Nie jest to przypadek bo jak się okazuje obcujemy z tym samy piwem w dwóch różnych opakowaniach. Z pozycji klienta można się nieźle wkurzyć, piwa reklamowane i pozycjonowane na rynku jako trunki lokalne są robione w jednym browarze. Nie muszę chyba wspominać że jak przystało na koncern, piwa są produkowane metodami niewiele mającymi wspólnego z naturalnością i regionalnością. A do tego osobisty policzek dla Dolnoślązaka, „moje” Wrocławskie piwo robią w Szczecinie.

Kto nie wierzy niech spróbuje Piasta i Bosmana, najlepiej w ślepym teście. Dlatego też możecie traktować ten wpis jako test zarówno Bosmana jak i Piasta.

| Browar: Carlsberg, Browar Szczecin
| Nazwa: Bosman Niepasteryzowany (ekst. ??? % alko. 5,5 % obj)
| Gatunek: jasne pełne
| Metka: kupione nad morzem za 2,3 zł

Opakowanie: Jak to zwykle bywa z piwami koncernowymi trzyma równy poziom, brak ewidentnych wpadek chociaż zachwycać się nie ma nad czym. Fajnie że browar postarał się o dedykowany kapsel. Jedyny zarzut jaki mi się nasuwa, to brak jednoznacznego wyróżnienia się etykiety z serii. Wydaje mi się że powinna ona bardziej odróżniać się od innych bosmanów żeby przyciągać konsumenta. Adekwatna etykieta z minimalnymi różnicami występuje w Piaście NP.

Kolor: Piękne złota, robi bardzo smakowite wrażenie.

Piana: Ładna i wysoka niestety szybko znika, raczej standard w produktach koncernowych.

Zapach: I ty znów wyłażą mankamenty znane i kojarzone z wielkimi browarami. Sterylizacja produkcji zabija charakter piwa, zapach tak słaby że szkoda gadać głównie słodowy.

Smak: Nastawiłem się na ostra krytykę ale właściwie nie jest najgorzej. Smak jest treściwy w dużej mierze słodowy niemalże słodkawy, goryczka nikła. Brak temu piwu wielkich wad ale zalet równiż nie wyczuwam.

Podsumowanie: Bosman Niepasteryzowany vel Piast Niepasteryzowany został wypity i niestety równie szybko zapomniany. Nie wyróżnia się niczym szczególnym wypić można ale na rynku jest dużo produktów smaczniejszych. Trochę boli to że Carlsberg próbuje wycyckać klientów ale od czego mamy własny rozum. I tak na marginesie jak już nie ma nic innego i musimy się posiłkować koncerniakiem to Kasztelan smakuje odrobinę lepiej.

Ocena:


Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Twitter
  • Wykop
  • Add to favorites
  • RSS