Hell yeah! – tak właśnie zareagowałem, kiedy dowiedziałem się, że powstanie pierwsza AIPA w browarze regionalnym. I to jeszcze w browarze Kormoran, który już kilka razy dowiódł, że wie, o co w tym biznesie chodzi. Tym chętniej pojechałem na premierę tego piwa. I powiem Wam, że zaskoczenie było bardzo przyjemne. Tak przyjemne, że oprócz recenzji postanowiłem zrobić wywiad. Ten też wyszedł bardzo ciekawie, a więc klikać i czytać! :)

Od razu wspomnę, jak ten wpis ma wyglądać. Otóż najpierw uraczę Was opinią z premiery we Wrocławskim ZUP, potem wywiadem, a potem recenzją piwa z butelki.

Sama idea AIPA w Browarze Kormoran powstała w ramach linii Podróże Kormorana, znanej już z bardzo dobrego Weiznbocka, opisanego zresztą na Smakach – tutaj. Sam Browar o swoim piwie pisze sporo dobrego, m.in. o wielokrotnym chmieleniu, 85 IBU… cóż, zapowiedź świetna.

AIPA z Kormorana w ZUP

AIPA z Kormorana w ZUP

 

Generalnie podczas premiery w ZUP do piwa podszedłem bardzo spokojnie. Nie napalałem się jakoś strasznie, bo niestety ostatnimi czasy trafiły się nam nie do końca udane premiery. Ale cóż, pierwsze koty za płoty – piwo nalane! Kolor mocnej herbaty, lekkie refleksy, lekko mętne. Dość ciemne, ale co tam. Wącham – a tam faktycznie, AIPA! Są cytrusy, jest sosna, jest też ładna słodowa podbudowa. Zapach nie powalił mnie intensywnością, ale też nie zawiódł – wręcz zachęcił do degustacji. Za to kompozycja smaku okazała się nawet lepsza – jest mocna, żywiczna goryczka, jak na AIPĘ przystało, ale pięknie skontrowana słodowością. Piwo jest pełne, treściwe, goryczka szybko znika i człowiek z chęcią sięga po następny łyk – hicior!

Generalnie było nas tam kilku i wszyscy się zgodzili: to naprawdę jest bardzo dobre piwo. Pojawiły się pierwsze porównania do Rowing Jacka i Ataku Chmielu, co ciekawe, kilka osób stwierdziło, że goryczka w Kormoranie jest mocniejsza, ale bardziej przyjemna niż w Ataku. Moim zdaniem mają nieco inny charakter, ale faktycznie – goryczka z Kormorana szybciej znika, a w Ataku dłużej się trzyma.

 

 

Pomyślałem, że nie ma to tamto, trzeba robić wywiad. Napisałem więc szybko do Kormorana i w sumie szybko dostałem odpowiedzi. Odpowiedzi są czasem uzupełniane przez piwowara Browaru Kormoran – Macieja Mielęckiego – zachęcam do lektury!

Przemek Chmielewski: Skąd w ogóle pomysł na serię „Podróże Kormorana”?

Za naszą misję uznawaliśmy warzenie piw związanych z Warmią i Mazurami. Takich, które czerpały z lokalnej tradycji i surowców pochodzących z miejscowych upraw. Jednak jakiś czas temu pojawiła się potrzeba warzenia piw o zupełnie innej charakterystyce. Złożyły się na to liczne postulaty warzenia piw górnej fermentacji, czy nowe oczekiwania naszych klientów.

Jednak także my zafascynowaliśmy się piwami z różnych stron świata. A ponieważ z piwami tymi stykaliśmy się zazwyczaj w czasie podróży powstał pomysł na nową linię piw. Podróże Kormorana są zatem wypadkową oczekiwań klientów i naszych wrażeń z degustacji piw z różnych zakątków świata. Dzięki temu możemy poszerzać naszą ofertę, ale tworzyć także „piwne pocztówki” – zapisy naszych subiektywnych wspomnień z wyjątkowymi piwami i miejscami.

 

Seria jest wyjątkowo bogato opakowana – wypukły druk etykiet itd – rozumiem, że ma być ekskluzywna? Adresowana do wymagającego klienta? Czy może skłaniająca typowego piwosza do sięgnięcia po coś nowego?

Faktycznie Podróże Kormorana to linia skierowana do wymagającego klienta… a może raczej trzeba powiedzieć klienta świadomego. Trzeba pamiętać, że Podróże Kormorana nie mają na celu wiernego odwzorowania danego stylu, ale potraktowanie go jako punktu wyjścia. Chcielibyśmy przez tę linię – także przez ciekawą estetykę i dbałości o wizualna stronę piwa – budować piwną różnorodność [piwną kulturę] w naszym kraju. Dla klienta, który posiada dużą wiedzę o piwie chcemy stworzyć piwo, które można skonfrontować z klasykami gatunku. Jeżeli natomiast po którekolwiek z tych piw sięgnie klient, który nie zna danego stylu to tym lepiej – brawo za odwagę. Może to przewrotne, ale w tym wypadku ładna etykieta, przemyślana akcja informacyjna może stać się lepem, na który złowimy kolejnych piwnych fascynatów… takich jak my. To takie odwrócenie naszej misji – przez zainteresowanie tym co na zewnątrz pobudzamy ciekawość tego co jest w butelce.

Trzeba też zauważyć, że także pozostałe linie piw: Regionalne z Warmii i Mazur i Specjały Kormorana mają swoje stałe elementy stylistyczne. Każda z linii ma swój znak, koncepcję stylistyczną, dedykowane konkretnym piwom kapsle, podkładki, czy szkło.

 

American IPA – jesteście pierwszym „większym” (w sensie większym niż obecne kontraktowo/rzemieślnicze inicjatywy) browarem, który uwarzył taki styl. Skąd pomysł? Czy to chęć zaistnienia w mocno chmielonej niszy?

Nisze, targety, cele… to brzmi jak strategie koncernów. My nie chcemy iść tą drogą, dla nas piwo to pasja, wspólnota miłośników tego zacnego napoju, coś więcej niż biznes… to swoista misja. Działając na piwnej scenie wsłuchujemy się w oczekiwania klientów, których zdanie jest kluczowe. Innym powodem jest wymarzony przez nas powrót piw solidnie nachmielonych i chodzi tu zarówno o piwa z udziałem chmieli z Nowego Świata, jak i tych tradycyjnych europejskich odmian odpowiedzialnych np. za walory Jasnego Kormorana. Jeszcze innym wyzwaniem jest edukacja… mamy świadomość, że po nasze piwa sięga szeroka gama odbiorców – także tych mniej doświadczonych – oferując im takie piwa jak AIPA stajemy się swoistymi ambasadorami piwnych nowinek. No i na końcu trzeba się trochę pochwalić. Jeszcze jednym powodem warzenia takich piw jest odwaga… tak odwaga. Nie boimy się odważnych decyzji: zabawa z piwem z czosnkiem, wskrzeszenie gruitu, czy wejście na rynek z pierwszą regionalną AIPA czyni z nas browar odważny i ambicjach czynnego uczestnictwa na polskiej piwnej scenie.

 

Czy ciężko było przekonać wszystkich w browarze, że warto coś takiego uwarzyć?

Ciężko, ale to tylko część odpowiedzi. Mieliśmy poczucie odpowiedzialności związanej w uwarzeniem tego piwa. Także odpowiednia ilość i jakość surowców była dla nas wyzwaniem. Trzeba było wybrać też to piwo, które weszło do produkcji, a przecież każdy ma swój smak i chciał zostawić go właśnie w AIPA.

Kiedy już wszystko było ustalone pozostała przyjemność, czyli warzenie piwa i przyjemność największa – możliwość podzielenia się nim z miłośnikami złotego trunku.

 

Patrząc na chwilę obecną: warto było zaryzykować?

Jak wcześniej nadmienialiśmy – odważnych decyzji Browar Kormoran się nie boi. Eksperymenty i poszukiwania to nasze motto. Poza tym z takimi piwami jest jak z najpiękniejszą dziewczyną na świecie. Trzeba podjąć ryzyko i zagadnąć, bo to może okazać się ta jedyna. A nawet jeśli to nie będzie to, to większym zyskiem będzie spróbować niż nie podjąć próby w ogóle. A kontynuując te porównanie powiem, że romans z piwami wyjątkowymi chyba rozwija się pomyślnie.

Kwestia receptury – czy posiłkowaliście się tym, co inne browary piszą o swoich piwach? Publikują zarówno skład zasypu jak i użyte chmiele. Czy to może własne doświadczenie (może ktoś u Was jest piwowarem domowym)?

Podstawa naszych piw jest zawsze podobna. Po pierwsze jest pomysł – smak, barwa, historia, wspomnienie. Potem nasz technolog pracuje nad danym piwem. Powstają kolejne warki testowe. Ich wielkość i technika wykonania są analogiczne do warzenia piw domowych. Jeżeli jest taka możliwość korzystamy z tego, co zaprzyjaźnieni piwowarzy nam ofiarują. Następnie trwają dyskusje na panelach degustacyjnych… i tak aż do ideału akceptowanego przez wszystkich.

Receptura i dobór chmieli w naszym piwie AIPA to autorski pomysł Maćka – naszego piwowara. Oczywiście pijamy inne piwa, smakujemy je i potrafimy docenić kunszt piwowarów, pochwalamy też podawanie pełnego składu na etykietach, jednak zaufanie do Maćka jest tak duże, że nie ma potrzeby opierać się o pomysły innych.

 

Jak ocenicie swoje piwo na tle Ataku Chmielu lub Rowing Jacka?

Samą prośbę o takie porównanie o te uznane przez smakoszy piwa traktujemy jako wyróżnienie. Faktycznie Atak i Jack to piwa klasowe, smakowite i każde z gronem oddanych fanów. To piwa, które przetarły szlak wśród polskich piwa w stylu IPA

Jednak Podróż Kormorana AIPA to nasza autorska interpretacja tego stylu. Piwo jest bardziej wyważone, z wielowymiarową goryczką, płyciej odfermentowane…

Z osiągniętego wyniku jesteśmy bardzo zadowoleni, a ponieważ specyfika Podróży jest taka, że każda warka może być inna mamy spore pole do manewru, żeby poprawić niedociągnięcia i jeszcze bardziej oczarować piwoszy.

 

Jakby nie patrzeć, inicjatywy kontraktowe przetarły pewne piwne szlaki w Polsce. Gdyby nie one pewnie ciężko byłoby sprzedać AIPA na naszym rynku. Jak oceniacie taki rozwój piwnej sceny? Czy Browar Kormoran zamierza wskoczyć na łódkę z Wiosłującym Jackiem i powalczyć trochę o wymagających klientów z gustami odmiennymi niż zdecydowana większość Polaków?

Browary kontraktowe pojawiły się stosunkowo niedawno i faktycznie zrobiły wiele dobrego na piwnej scenie. Sądzimy, że jest to trend, który się będzie rozwijał, podobnie jak segment browarów restauracyjnych, które też wspaniale tworzą kulturę piwa w Polsce. Sądzimy też, że każda inicjatywa na piwnej scenie jest cenna i ważna. Bo gdyby odwrócić pytanie to czy browary kontraktowe odniosłyby tak spektakularny sukces, gdyby nie szlak przetarty przez browary regionalne, które jako pierwsze swoja ofertę zaczęły odróżniać od koncernów. Gdybyśmy uznali, że tylko browary kontraktowe i restauracyjne składają się na piwną rewolucję w naszym kraju to jej oddziaływanie byłoby ograniczone. Piwne rewolucja jest faktem i obejmuje cały kraj zatem także browary regionalne są jej częścią.

Jeżeli idzie o Browar Kormoran to na piwnej łódce był nawet wcześniej niż Jacek (choć jego pagaj był bardzo ważny). Może łódka Kormorana nie dopłynie do pacyficznej plaży, albo nie zdąży na angielskie śniadanie już w tym miesiącu. Trzeba jednak przyznać, że gdyby szybko miał się powtórzyć koniec świata to moglibyśmy się pochwalić choćby piwami z udziałem owoców, z orkiszem, czy wielozbożowe. Znów przyjdzie wymienić piwa z czosnkiem, lawendowy griut, czy powrót do jasnych mocno chmielonych piw odwołujących się do czeskich pilsów. To są właśnie piwa celujące w odmienne gusta, gusta konsumentów bardziej wymagających. Żeby nie być gołosłownym przypomnę, że pierwszym naszym piwem, które zdobyło międzynarodową nagrodę, była owocowa Wiśnia w Piwie, za którą otrzymaliśmy srebrny medal na konkursie European Beer Star w roku…2004! Medale za Orkiszowe w Miodem i Porter w roku 2012 potwierdzają tę znaczącą rolę.

 

Od jakiegoś czasu pojawiło się na naszym rynku nowe określenie: „piwo rzemieślnicze”. Wasze zostało uznane za takowe, mało tego, Kormoran Jasny zdobył II miejsce w kategorii Pilzner 11-13°Blg. Jaka jest wg Was definicja „piwa rzemieślniczego”?

Konkurs Piw Rzemieślniczych Festiwalu Birofilia mimo, że odbywał się po raz ósmy w tym roku był wyjątkowy. W końcu doczekaliśmy się konkursu piw konkurowania piw bez względu na miejsce ich warzenia. W naszej opinii to krok milowy, bo jasno definiuje browarnictwo rzemieślnicze. W końcu warunkiem dopuszczającym nie jest posiadanie odpowiedniej instalacji, ale fakt, że piwo stające w szranki jest wynikiem pracy piwowara-rzemieślnika, jego wiedzy, zapału i kunsztu. To ważna zmiana na scenie, gdzie można warzyć piwa nie mając własnego zakładu, pracować w browarze restauracyjnym, czy regionalnym. Można pokusić się o stwierdzenie, że od tej edycji konkursu to nie browar jest rzemieślniczy, a piwowarstwo, czyli fachowa wiedza i umiejętności piwowara, który tworzy piwo i pozostaje wierny określonym wartościom. Dzięki temu Konkurs Piw Rzemieślniczych stał się miejscem konkurowania piwowarów i ich pomysłów na stworzenie wyjątkowych piw bez wartościowania sprzętu na jakim warzą.

Bardzo nas cieszy nie tylko wyróżnienie, ale także fakt, że mamy na rynku tyle piwnych inicjatyw, że w końcu oceniane jest piwo a nie miejsce jego pochodzenia.

 

Piwo rzemieślnicze tanie nie jest, ale Wasza AIPA kosztuje w sklepie około 8 PLN, co jest ceną wyższą niż dla innych rodzimych piw tego gatunku. Skąd ta cena? Faktycznie nie dało się taniej? Czy to próba pozycjonowania piwa ponad konkurencją w danym gatunku

Taniej w przypadku naszego browaru oznacza gorzej, mniej smacznie, mniej zdecydowanie i z mniejszym charakterem. Gdyby uwarzyć to piwo z założeniem, że ma być tanie, to nie było by ono takie, jakie jest. Dobry produkt, zrobiony bez żadnych kompromisów i sztucznych oszczędności musi kosztować, to zasada znana od bardzo dawna.

 

Pijąc to piwo byłem zachwycony goryczką i pijalnością, ale lekko zawiodło mnie w kwestii aromatu. Nie można powiedzieć, że jest zły, ale trochę mało intensywny jak na tak bogate chmielenie. Czy będziecie nad tym pracować, czy jest to coś, co chcieliście osiągnąć?

Zasadą jaka towarzyszy serii Podróże Kormorana jest niepowtarzalność kolejnych warek. Znamy mocne i słabe strony naszych piw. Kolejne warki są zatem możliwością wydobywaniem zalet i eliminowaniem niedoskonałości naszych piw.

Aromat jest elementem, który chcielibyśmy wzmocnić z kolejnej warce AIPA. Podobnie z głębią odfermentowania.

Jak wspominaliśmy wcześniej nie tylko nasze zdanie jest w tych piwach ważne. Chcemy wsłuchiwać się w opinię ich odbiorców. Jesteśmy otwarci na wszystkie uwagi, traktujemy je jako wskazówki, które mogą uczynić nasze piwa lepszymi.

 

Nie mogę o to nie zapytać: czy IBU na poziomie 85 jest potwierdzone badaniem, czy to estymacja?

Nie jest w naszym stylu podawać jakiś wartości jako wyliczeń działu marketingu. Jeżeli podajemy jakieś wielkości to są poparte badaniami. Goryczkę w AIPA zbadano z wykorzystaniem spektrofotomeru UV na podstawie metody międzynarodowej (INTERNATIONAL METHOD) ustaloną i opisaną w analityce EBC (European Brewery Convention)- Europejskiej Konwencji Piwa

 

Tutaj już z innej beczki: jak oceniacie wpływ piwnej blogosfery na Polski rynek? Czy czytacie opinie blogerów o Waszych piwach? Uważacie, że takie coś jest pożyteczne, czy jest to raczej głos mniejszości niosący się po puszczy?

Liczba blogerów i innych inicjatyw traktujących o piwie (vlogi, portale, profile na FB) stale wzrasta. Ta tendencja oraz wymiana poglądów, która następuje za ich pośrednictwem pokazuje, że nie są to już głosy mniejszości, ale wyraźne głosy środowiska. Z dużym zainteresowaniem śledzimy wpisy i obserwacje blogerskie. Mamy świadomość, ze rozbudowane i sprawna blogosfera przyczynia się do zwiększania wiedzy, wymiany poglądów, ale także do świadomych wyborów zakupowych i coraz większej grupy świadomych konsumentów.

 

Obecna standardowa półka piwna w supermarkecie wygląda jak wygląda. Przewrotny pytanie brzmi: jak chcielibyście, by wyglądała za 2-3 lata?

Nasza wymarzona półka z piwem nie wygląda jak ta z supermarktu, co nie zmienia faktu, ze każdej półce można się przyglądać i wyciągać z niej wnioski.

Z perspektywy czasu trzeba przyznać, że także półki supermarketów wyglądają zdecydowanie lepiej niż dawniej. Z satysfakcją trzeba stwierdzić, że te półki są coraz ciekawsze. O to, że za kilka lat półki będą o wiele dłużże i barwniejsze (będzie większy wybór) jesteśmy spokojni. Sądzimy też, ze będzie tyczyło to nie tylko piw importowanych, ale także krajowych.

Naszym marzeniem jest także to, żeby wszystkie sklepy oferujące piwo traktowały je należycie: trzymały piwa w odpowiednich warunkach – chłodzie i bez ekspozycji na światło.

 

I na koniec: czy możecie powiedzieć cokolwiek o następnym planowanym piwie?

To jeszcze tajemnica, ale już nie długo :-)

Możemy powiedzieć, że w tym nowym piwie brzdękać będą butelki po mleku, choć nie będzie to mleczny stout, ukłon w sprawie „pewnego mleczarza”.

————————————

Kormoran AIPA

Kormoran AIPA

Tyle w kwestii wywiadu. Nie powiem, dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy :) Teraz przejdźmy do recenzji piwa z butelki. I od raz powiem, że nie będzie to jakoś szczególnie długa recenzja. Piwo zaskoczyło mnie bardzo, ale to bardzo negatywnie. Przede wszystkim zapach. Zniknęła nieco intensywność amerykańskich chmieli, a niczym Don Pedro z Krainy Deszczowców wkradł się diacetyl. Ok, to może być przecież wpływ temperatury przechowywania i transportu. Jak je kupowałem było cholernie gorąco, a i do domu musiałem dojechać. Smak na szczęście nie pogorszył się aż tak strasznie, ale gdzieś zgubiła mi się ta piękna pełnia i zbalansowanie. Na pierwszy plan wyszła goryczka, która wydaje mi się mocniejsza i zostająca dużo dłużej.

Nie wiem, czy wynika to z warunków przechowywania w sklepie, czy z tych 20stu minut w nagrzanym aucie, ale wydaje mi się, że te 8 PLN mogłem wydać zdecydowanie lepiej. Przy następnej okazji kupię kolejną butelkę i sprawdzę, czy będzie tak samo. Obawiam się jednak, że to, o czym Marek z Browaru Kormoran pisał w przedostatnim pytaniu jest jak najbardziej aktualne. Mamy już bardzo dobre piwa, niestety, dbałość o nie w łańcuchu dystrybucji leży i kwiczy. Tymniemniej, Browarowi Kormoran gratuluję odwagi i bardzo dobrego piwa – w wersji beczkowej. Butelce zdecydowanie dam jeszcze jedną szansę. No i życzę powodzenia w następnych piwach z serii Podróże Kormorana!

A Wy piliście już to piwo? Jak wrażenia?

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Twitter
  • Wykop
  • Add to favorites