Dziś będzie wpis masochistyczny, piwo z Netto za 99 groszy. Owszem, zdarza mi się zaglądać do tego dyskontu w poszukiwaniu piwa.  Od momentu, kiedy na stałe w ich ofercie pojawiło się piwo Natur z Amberu, można tam znaleźć inne piwa z tego browaru w bardzo dobrych cenach. W ostatni  weekend nic takiego nie znalazłem, był jedynie Paulaner Oktoberfest, litrowa puszka z litrowym kuflem w cenie 15 złotych. Piwo mi nie smakuje, a litrowy kufel nie sprawdza się w domowych warunkach, wyszperałem za to Brewer Pils z browaru Fuhrmann w Połczynie Zdroju.

Podstawowe pytanie brzmi, z jakiego powodu kupiłem piwo za 99 groszy? Po pierwsze to jestem niepoprawnie ciekawy, po drugie chciałem spróbować piwa z Połczyna póki mam na to szansę. W grudniu media związane z branża piwowarską obiegła informacja,  na temat kłopotów finansowych Fuhrmanna. Pracownicy ni otrzymywali świadczeń, browar ogłosił upadłość układową i zawiesił warzenie piwa. Z nowym rokiem, produkty z Połczyna ponownie pojawiły się w sklepach. Można tylko dywagować, skąd się one wzięły, skoro browar nie wznowił produkcji. W czasach swojej „świetności”, browar w Połczynie warzył piwa głównie dla sieci handlowych i na eksport. Czyli klasyczne tanie sikacze, mieli co prawda podobno dobrą pszenicę, ale słuch o niej zaginą w 2009 roku.

Zajmijmy się „wynalazkiem”, Brewer Pils to piwo o zawartości 3,5 % alkoholu. Kto będzie pił takie piwo, tego nie wiem.  Ani to piwo bezalkoholowe bo za mocne, ani lekkie jasne bo odrobinę za słabe. Wszystko to pikuś, przy cenie. Pytanie brzmi: czy można zrobić piwo (jakiekolwiek) za złotówkę? Moim zdaniem to grubo poniżej opłacalności.Tak po prawdzie to, cena jest jeszcze niższa, bo Brewer sprzedawany jest w butelce bezzwrotnej. Po bliższych oględzinach okazuje się, że to zwykła butelka NRW i jak najbardziej można ja zwrócić, lub wymienić.

Dobra, jedziemy …

| Browar: Browar Fuhrmann
| Nazwa: Brewer Pils (ekst. ??? % alko. 3,5 % obj)
| Gatunek: jasny lager
| Metka: Zakupione w sklepie Netto za 99gr

Opakowanie: Jest, zielono- czerwone, na etykiecie znajdziemy nazwę piwa, skład, producenta i datę przydatności. O dziwo, jest tez krawatka, jak na piwo za grosze, to wręcz wspaniale.

Kolor: Ja się tu śmieje, a Brewery wygląda jak piwo. W szklance się prezentuje imponująco, lepiej niż niejeden koncerniak. Kopara mi opadła.

Piana: Szoku ciąg dalszy…

Zapach: Słodowo chmielowo metaliczny, przeciętnie intensywny.

Smak: Dziwne, pierwszy raz piję wodę mineralną w takim kolorze. Nawet smaczna, dobrze nagazowana, tylko mam wrażenie, że producent nalał wodę do nie umytej butelki po piwie.

Podsumowanie: Wygląda dobrze, smakuje słabo. Brewer nie śmierdzi, nie jest kwaśny, w smaku sama woda. Może służyć do nawadniania organizmu, kiedy temperatura sięga 35 stopni i jest to jedyne sensowne zastosowanie tego czegoś. Pytanie tylko czy browar uratuje się takim … napojem.

Ocena:



Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Twitter
  • Wykop
  • Add to favorites
  • RSS