Takie wnioski można wysnuć po wczorajszej degustacji, dziś postaram się pokazać że można pić smaczne piwa w atrakcyjnych cenach. Jest taka ogólna zależność szczególnie jeśli chodzi o browary lokalne że dobre piwo nie może być tanie. Wynika to z wielu czynników między innymi z wyższych kosztów „robocizny”, cen surowców (wiadomo jak browar w Żywcu zamawiał słód w kosmicznych ilościach to dostaje atrakcyjne ceny) oraz czasu produkcji.  Dlatego zwykle biorąc do ręki butelkę piwa z regionalnego browaru musimy za nią zapłacić powyżej 3 zł a często powyżej 5 zł. Jest to jeden z powodów tak wolnego rozprzestrzeniania się mody na lokalne trunki. Codziennie widuje jak ludzie bez mrugnięcia okiem wydają po 30 zł i wiele więcej na butelkę wina. Natomiast 5 zł na butelkę wyśmienitego porteru żałują, ostatnio kupiłem piwo po 7,5 zł to się znajomi za głowy łapali. A przecież piwo oferuje damę doznań smakowych nie gorszą a możę nawet lepszą od wina. Głową muru nie przebiję, wino to wino a piwo to wciąż zbiór stereotypów o pasibrzuchach z pod sklepu nocnego.

I dlatego dziś będzie o piwie tanim i dobrym, idealnym na początek przygody ze złotym trunkiem.

| Browar: Jagiełło.
| Nazwa: Jagiełło Light (ekst. 11 % alko. 5,5 % obj)
| Gatunek: jasne pełne
| Metka: kupione w sklepie Drink Hala za około 2 zł

Opakowanie: Nazwa pospolita do bólu, etykieta z lat 90-ych niechlujnie przyklejona i goły kapsel. Nienajlepsza metodę promocji wybrał sobie browar Jagiełło, trzeba pamiętać, że konsument najpierw towar widzi a dopiero później próbuje. Żeby nie być wrednym pochwale browar za umieszczenie wszystkich niezbędnych informacji.

Kolor: Ciemno złoty wpadający w bursztynowy bardzo przyjemny tym bardziej że wnioskując po ekstrakcie i nazwie spodziewałem się jasno żółtego cieńkusza.

Piana: Obfita piana początkowo wybierała się na spacer poza szło na szczęście zdążyłem ją spacyfikować, później jej się odwidziało i równie szybko znikła. Ogólnie średnio piękny start i kiepski finisz.

Zapach: Za to zapach nastraja bardzo pozytywnie, intensywność co najmniej jak w mocnym lagerze. Aromat przede wszystkim mocno słodowy ze zdecydowanymi akcentami chmielowymi.

Smak: Jak ulał pasuje do zapachu czyli intensywnie słodowy ze zbalansowanymi nutami goryczkowo kwaskowatymi. Piwo ma bardzo wysoką „pijalność” tz. gładko wchodzi i ma się ochotę na więcej.

Podsumowanie: Jak już pisałem idealne na początek eksperymentów ze złotym trunkiem. Po pierwsze smakowo nie odbiega daleko od koncernowych standardów, nie grozi więc „szok” smakowy jakiego można by dostać pijąc np. rauchbiera. Po drugie mimo znanego wszystkim stylu, udało się Jagielle uniknąć popadania w przeciętność i nijakość. Ostatnim atutem jest cena tak niska że aż się zastanawiam czy browarowi opłaca się sprzedawać to piwo. Nie ma plusów bez minusów, piwo jest ciężko dostępne i mimo swoich zalet jest „tylko” lagerem jakich pełno. Niniejszym browar Jagiełło odkupił swoje grzech z Nałęczowskiego i Magnusa

Ocena: