Miedziana-Dziewica

Festiwal Birofilia – najważniejsze i największe polskie święto birofilów, piwowarów i miłośników wszelkich gatunków piwa. Tegoroczna edycja jak zwykle odbywała się na terenie Piwiarni Żywieckiej. Trzeba przyznać, że impreza miała imponujące rozmiary, w Alei piw świata znaleźć można było grubo ponad 500 piw w butelkach i prawie 80 piw beczkowych. Imprezę odwiedziło tysiące fanów, wypijając praktycznie wszystko co tylko z kranów się lało.

Asortyment prezentował się naprawdę dostojnie i obejmował prawie każdy piwny styl. Do wybory mieliśmy piwa ze Stanów Zjednoczonych, Włoch, Belgii, Holandii, Danii, Szkocji, Austrii, Anglii, Niemiec, Czech czy też egzotycznych Filipin, Kenii, Laosu, Izraela, Korei Południowej i innych krajów.

Z polskich piw oczywiście mogliśmy spróbować praktycznie całego asortymentu produkowanego przez Grupę Żywiec w tym Porter Żywiecki i Brackie warzone w Brackim Browarze Zamkowym w Cieszynie. Grupa Żywiec tradycyjnie była sponsorem festiwalu.

Z krajowych browarów  kontraktowych i rzemieślniczych mieliśmy do dyspozycji całą śmietankę: AleBrowar, Artezana, Browar Piwoteka, Kolaborantów, PINTĘ, Pracownię piwa i Szałpiw. Mocną reprezentację miały również browary restauracyjne. Reprezentowana była Bielsko-Biała (Browar Miejski), Chorzów (Raden), Chrząstowa Mała (Widawa), Cieszyn (Browar Mieszczański), Gliwice (Majer), Lublin (Grodzka 15), Radom (Pivovaria), Szaflary (Zadyma), Szymbark (Kaszëbskô Kóruna), Toruń (Jan Olbracht) i  Żywiec (Krajcar).

Na sklepowych półkach znaleźć mogliśmy ogromny przekrój piwnych stylów: najróżniejsze lagery oraz wszelkiej maści ale, w tym tak egzotyczne u nas piwa szampańskie (Bier’e, de Champagne) np. belgijski Deus, piwa leżakowane w beczkach dębowych np. włoska LaLuna Rossa czy piwo warzone z karczochami i rozmarynem  (włoski LaZiaAle).

Super sprawą na festiwalu jest możliwość degustacji piw uwarzonych przez piwowarów domowy. A piwa domowe reprezentują naprawdę wysoki poziom. Do tego festiwal jest jedną z nielicznych okazji aby móc je spróbować. Ja wspomnę tutaj tylko o kilku domowych wyrobach, np. domowy flanders red ale od Jacka Materskiego z Browaru Artezan, oud bruin i weizenbock od Wojtka Szały (Szałpiw), przeróżne portery uwarzone przez zeszłorocznego zdobywcę Grand Championa Andrzeja Milera oraz 3 letniego grodzisza od Bernarda Grabskiego. Jest to naprawdę niewielki wycinek tego, co oferowali na swoim stoisku piwowarzy domowi.

Festiwal Birofilia to także giełda birofilów, na której możemy znaleźć praktycznie wszystko co z piwem jest związane, czyli wszelkie naczynia do serwowania piwa, podstawki, kapsle, otwieracze itp.

Tradycyjnie na festiwalu piwo mogliśmy degustować w festiwalowych kufelkach o pojemności 125 ml. Tegoroczne kufelki były naprawdę masywne, poręczne i nie tłukły się tak łatwo jak zeszłoroczne miniaturowe pokale. Oczywiście piwo można było kupić też w większych naczyniach. Tradycyjnie też, za piwo płaciliśmy żetonami co niestety ma wiele minusów. Łatwo stracić orientację w wydawanych pieniądzach. Jednorazowo mogliśmy kupić minimum 10 żetonów w cenie 2 zł każdy. Ceny za piwo w sklepie festiwalowym zaczynały się od 2 żetonów za piwa warzone przez grupę Żywiec do nawet 90 żetonów za włoskie Kamun Occasum (droższych nie zarejestrowałem). Za jeden żeton mogliśmy spróbować piw u piwowarów domowych oraz z browarów restauracyjnych. W Alei Piw Świata cena oscylowała pomiędzy 2 a 4 żetonami za 125 ml. Festiwal warto było odwiedzić w większym gronie, ponieważ często zamiast kupować jedną próbkę za 4 żetony lepiej opłacało się kupić piwo 0,5 l za 9 żetonów i rozlać samemu do kufelków degustacyjnych. Osobiście uważam, że na festiwalu, który promuje piwo ceny powinny być niższe ale też nie czaruję się, że ulegnie to zmianie skoro piwo, włączając Królewskie i Special, rozchodziło się jak ciepłe bułeczki.

Prócz degustacji piwa na festiwalu było wiele atrakcji, w tym bardzo cenne wykłady i pokazy.

W piątek Michał Kopik z Piwnego Garażu omówił 8 konkursowych stylów piwnych a Wojtek Frączyk, Kolaborant z Browaru Widawa przeprowadził pokaz gotowania z piwem w roli głównej. Sobota rozpoczęła się od ciekawego wykładu Marcina Chmielarza z blogu Portery.pl na temat roli drożdży w produkcji piwa. Grupa Żywiec przeprowadziła pokaz w ramach swojej akcji Sztuka Serwowania Piwa. Swoją drogą, tak sztywnej piany w Heinekenie jeszcze w życiu nie widziałem. Andrzej Sadownik omówił kwestie chmielu w polskich piwach, a Tomasz Kopyra, Kolaborant i twórca BlogKopyra.com obalał piwne mity.
Trzeba przyznać, ze wykłady, szczególnie sobotnie cieszyły się dużym zainteresowaniem, co dobrze świadczy o odwiedzających festiwal.

Pokaz warzenia piwa na bazie stylu, który jak się później okazało zdobył tytuł Grand Championa, przeprowadzili Jacek i Beata Michna.

Poza wykładami i pokazami, Grupa Żywiec podobnie jak w poprzednich latach oprowadzała chętnych po Arcyksiążęcym Browarze w Żywcu. W ranach zwiedzania można było zobaczyć rozlewnię, warzelnię oraz  zabytkową, wciąż działającej palarkę do słodu i przy okazji spróbować żywieckiego porteru. Zwiedzać można było również muzeum Browaru, ale za tę przyjemność trzeba było już zapłacić 25 zł.

Na festiwalu roiło się od piwnych i około piwnych tematów. Moim zdaniem ważnym tematem, wywołanym przez fakt wylania w kanał przez AleBrowar piwa Lady Blanche, była kwestia współpracy browarów kontraktowych z „warzelniami”. Niestety ale ta współpraca nie zawsze układa się dobrze co komplikuje rozwój browarów kontraktowych. AleBrowar np. nie tylko nie uwarzy w Gościszewie wita ale również i piwa grodziskiego.

Z pozytywnych informacji mogę napisać, że browary pracują nad piwami leżakowanymi w dębowych beczkach. Miejmy nadzieję, że wszystko się powiedzie i Artezan Chateou nie będzie już tylko chlubnym i osamotnionym wyjątkiem.

Kulminacyjnym punktem Festiwalu jest ogłoszenie zwycięzców poszczególnych kategorii z pośród twórców etykiet piwnych, piw rzemieślniczych oraz piwowarów domowych.
Natomiast punkt centralny tej kulminacji to wybór najlepszego piwa domowego – Grand Championa Festiwalu Birofilia 2013.  W tym roku tytuł ten otrzymał uwarzony przez Czesława Dziełaka, Imperial India Pale Ale. Fani intensywnej goryczki 6 grudnia tego roku otrzymają niezły prezent od Mikołaja.

Spory niedosyt wywołała u mnie nieobecność zdobywcy tytułu Grand Championa. W jego imieniu tytuł odebrał prezes Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych, Krzysztof Lechowski.

Festiwal Birofilia 2013 po koncercie zespołu Plastic dobiegł do końca.

Moim zdaniem impreza była bardzo udana, o czym świadczy frekwencja i szybkość z jaką piwo znikało z beczek i sklepowych półek. Kto nie był, może żałować i szykować się na przyszły rok. A jak w przyszłym roku organizatorzy poradzą sobie z tak szybkim rozwojem imprezy, przekonamy się na miejscu.

 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Twitter
  • Wykop
  • Add to favorites