imgp2492

A może opisałbyś a’la Grodziskie ?, takiego smsa dostałem od Bartka kilka dni temu. Było to zaraz po tym, jak spotkaliśmy się na festiwlu „Europa na Widelcu”, który odbywa się właśnie we wrocławskim Rynku. Tam właśnie kupiłem butelkę tego piwa z Pinty. Skoro czytacie ten tekst to pewnie już się domyśliliście, że na smsa zareagowałem entuzjastycznym Taaaak!!! Zaraz po tym pojawiły się problemy. Pierwszym z nich było zniknięcie butelki. Nie było to żadne tajemnicze zaginięcie, a jedynie wizyta mojego sąsiada Szczepana, z którym to popróbowaliśmy mojego zakupu. Oczywiście o pisaniu recenzji mowy być nie mogło. Następnego dnia moja żona zakupiła mi kolejną butelkę do degustacji. Jednak już po pierwszym łyku podczas wizyty  Szczepana wiedziałem, że A’la Grodziskie nie będzie moim ulubionym piwem, a zadanie jakie postawił przede mną Bartek będzie bardzo trudne. Ale muszę tutaj dodać, że po festiwalu piwa we Wrocławiu browar Pinta jest dla mnie jednym z ciekawszych doświadczeń piwnych jakie miałem okazję doznać. Tyle tytułem wstępu. A teraz do dzieła! Pamiętajcie, że piwo oceniam bez odniesienia do smaku historycznego grodzisza, którego nie próbowałem.

imgp2506

| Browar: Pinta
| Nazwa: A’la Grodziskie (ekst. 7,8 % alko. 2,5 % obj)
| Gatunek: grodzisz
| Metka: Zakupione w Drink Hali za 5,5 zł.

Opakowanie: Bardzo fajna i klimatyczna etykieta, kolejna dziewczyna pinty, szczegółowość informacji zawstydza każdy inny browar w Polsce.

imgp2512

Kolor: Piwo, jest mętne –  tak bardzo mętne, że nie widać końca kufla :) kolor słomkowy, dość jasny.

Piana: Raczej marniutka, jest drobnoziarnista  gdzie niegdzie z  większymi bąblami. Znika ekspresowo. Wierzcie mi wlewałem piwo z dużym rozmachem (w końcu to moja pierwsza tak poważna recenzja). 30 sekund i piany praktycznie nie było, a na kuflu nie pozostały żadne ślady, że kiedykolwiek była. Moja żona w tym czasie piła Czerną Horę Jagodową i piana, którą widziałem w jej kuflu zawstydziła A’la Grodziskie.

Zapach: Czuć drożdże – co ja piszę baaardzo czuć drożdże (z tego co pisał Bartek na blogu to nic zaskakującego). No cóż wiedziałem, że będzie trudno, ale oprócz drożdży nie czuję nic innego – może trochę wędzonego żółtego sera. A gdzie zapach owoców, kwiatów?

Smak: Lekko kwaskowaty. Wysycenie jest niskie – piwo nie „szczypie”.  Jest lekkie. na finiszu czuć goryczkę, która pozostaje na długo po przełknięciu piwa.

Podsumowanie: Po dzisiejszym wypiciu mam wrażenie, że piwo jest nierówne, tzn. butelka, którą wypiłem ze Szczepanem była chyba bardziej aromatyczna, mocniej „wędzona”. Nie wiem czy to możliwe, ale takie właśnie mam odczucia smakowo-węchowe. Dlaczego piwo nie będzie moim ulubionym? Już wiem, że wędzonkę lubię, ale w jej klasycznej formie: kiełbasy, boczku i oscypków.

A’la Grodziskie jednak polecam jako bardzo ciekawe doświadczenie smakowe. Nie często można spróbować czegoś podobnego. Dlatego wielkie ukłony w stronę Pinty za odwagę i jednocześnie wielkie dzięki za możliwość takiego spotkania smakowego, któremu na imię A’la Grodziskie. Osobiście zostaję przy czarnej dziurze, ataku chmielu i oscypkach.

Ocena:


 

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Twitter
  • Wykop
  • Add to favorites
  • RSS