Pliniusz Młodszy (Pliny the Younger a właściwie Gaius Plinius Caecilius Secundus) to historyczna postać słynąca z niezwykłego daru do pisania listów. To właśnie jemu zawdzięczamy jedyny znany opis wybuchu Wezuwiusza. Pliniusz Starszy (Pliny the Elder, po łacinie Gaius Plinius Secundus), wuj Pliniusza Młodszego, był za to ofiarą Wezuwiusza. Ciekawe czy spektakularne i jednocześnie tragiczne wydarzenie, miało wpływ na ekipę Russian River gdy tworzyła swoje dwie kultowe Imperiale IPA.

Oficjalnie wybuch Wezuwiusza nie miał nic wspólnego z piwami Russian River. Muszę zatem przypomnieć inny fakt historyczny. Pliniusz Starszy stworzył pierwsze na świecie dzieło encyklopedyczne, czyli „Naturalis historia”. Z naszego punktu widzenia dzieło nie miało by żadnej wartości, gdyby nie to, że Pliniusz wspomniał w nim o chmielu. Jednak z Historią naturalną Pliniusza jest pewien problem. Niektóre informacje w niej zawarte pochodzą z nieznanych źródeł, a w tekście znajduje się wiele pomyłek. W przypadku chmielu również pojawiają się kontrowersje. Pliniusz używa określenia Lupus Salictarius, które to uważane jest za pierwszą botaniczną nazwę chmielu. Dla przypomnienia, obecnie używamy nazwy wprowadzonej w XVIII stuleciu przez Karola Linneusza, czyli Humulus lupulus, lub po prostu Humulus. Pliniusz nazwy Lupus Salictarius używa w kontekście roślin jadalnych, bez jakichkolwiek dodatkowych informacji. Zatem pojawia się małe pytanie. Czy Pliniusz na pewno napisał o chmielu? Temat jest na tyle intrygujący, że został rozłożony na czynniki pierwsze przez Martyna Cornell’sa. Polecam jego tekst: „So what DID Pliny the Elder say about hops?

Pomijając kontrowersje z Lupus Salictarius, Russian River swoje Double IPA nazwało na cześć Pliniusza Starszego Pliny the Elder. Mocniejszą wersję czyli Tripel IPA, jako młodsze dziecko w rodzinie otrzymało imię Pliniusza Młodszego czyli Pliny the Younger.

A dlaczego o tym piszę? Otóż oba piwa, to światowa czołówka. Liderzy w kategorii Imperialna IPA. Przynajmniej według portalu Ratebeer. Siła tych piw drzemie w ogromnym nachmieleniu i perfekcyjnym balansie pomiędzy słodowością a goryczką. Warto wspomnieć, że już zwykła IPA z Russian River słynie z nieskromnej ilości chmielu użytej do jej przygotowania. Podwójna IPA pochłania dwukrotnie większą ilość chmielu niż zwykła IPA, a potrójna odpowiednio 3 razy większą.

Niestety nie udało mi się na razie zdobyć Pliny the Elder. Tym bardziej nie próbowałem Pliny the Younger. Pliny the Elder nawet w USA nie należy do łatwych piwnych trofeów. A co z dostępnością Pliny the Younger? Cóż. Westvleteren 12 przy nim, to najbardziej dostępne piwo na świecie. Pliny the Younger oferowany jest tylko z beczki w bardzo ograniczonej ilości, najwyżej przez 2 tygodnie lutego.

I tutaj dochodzimy do sedna. Stara maksyma piwowarów domowych mówi: „czego nie możesz kupić, uwarz sobie sam”. Ja z tej kuszącej propozycji nie skorzystałem. Wyręczył mnie za to Czesław Dziełak, który podjął się trudu uwarzenia domowego piwa wzorowanego na Pliny the Younger.
Trzeba przyznać, wyzwanie szczególne. Czesław do uzyskania 47 litrów brzeczki o ekstrakcie 21° blg zużył 18 kg słodów oraz prawie 2 kg glukozy. Dla uzyskania aromatu chmielowego i goryczki zużył prawie 1,5 kg chmielu, dodatkowo wzmocnionego ekstraktem chmielowym (dokładnie 1415 g granulatu chmielowego i 100 ml ekstraktu). Kalkulator podobno pokazał 200 IBU! Chętni recepturę znajdą tutaj.
Świetnie się złożyło, że w przeciwieństwie do pierwowzoru z Russian River, piwo Czesława miałem okazję spróbować w czasie krótkiej i skąpej degustacji, zorganizowanej w warszawskiej Chmielarni. Nie jest to oczywiście pierwsze piwo Czesława jakie próbowałem. Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że próbowałem domowej AIPA, pierwowzoru dla Grand Prixa 2013 oraz Imperialne IPA, pierwowzoru dla Grand Championa 2013. Oba piwa z genialnym aromatem, świetnie ułożone, zbalansowane oraz mega pijalne.

Kolekcja chmieli urzytych przez Czesława do swojej interpretacji Pliny the Younger. Źródło: profil fb Czesława Dziełaka.

Kolekcja chmieli urzytych przez Czesława do swojej interpretacji Pliny the Younger. Źródło: profil fb Czesława Dziełaka.

Domowe Pliny the Younger w czasie warzenie. Brzeczka w "whirlpoolu" z dodatkiem ponad 0,5 kg chmielu. Źródło: profil fb Czesława Dziełaka.

Domowe Pliny the Younger w czasie warzenie. Brzeczka w „whirlpoolu” z dodatkiem ponad 0,5 kg chmielu. Źródło: profil fb Czesława Dziełaka.

Jak sytuacja wygląda w przypadku wariacji na temat Pliny the Younger?
Kolor wydaje się nico ciemniejszy niż w oryginale, oraz bardziej opalizuje. Piany praktycznie brak, co również stanowi jakąś różnicę w stosunku do fotek oryginału. I to jedyne co mogę powiedzieć porównując dzieło Czesława z fotograficzną reprodukcją. Dużo trudniejszą kwestią jest porównani aromatu i smaku, skoro oryginału nie próbowałem. Dlatego skupię się tylko na ogólnikach.

Pliny the Younger by Czesław trafia do szkła.

Pliny the Younger by Czesław trafia do szkła.

Tak prezentuje się piwo w interpretacji Czesława po nalaniu.

Tak prezentuje się piwo w interpretacji Czesława po nalaniu.

Oryginał podobno pachnie niesamowicie intensywnie, jest bardzo dobrze zbalansowany, goryczka nie zalega a piwo, mimo 10% woltażu, ma świetnie ułożony alkohol.
Zacznijmy zatem od aromatu. Domowa interpretacja Czesława pachniała bardzo ładnie, jednak intensywność aromatów chmielowych nieco mnie rozczarowała. Liczyłem na erupcję, która zasypie mnie ogromną ilością zapachów niczym Wezuwiusz popiołem zasypał Pompeje. A tu, takiego efektu nie uświadczyłem. Aromat był nawet mniej intensywny niż w klasycznej i podwójnej IPA Czesława.

W smaku czuć rękę mistrza. Słodycz wyraźnie zaznacza swoją obecność ale nie zalepia. Goryczka mimo dużej intensywności nie zalega. Jest bardzo wyraźna i jednocześnie świetnie ułożona. Jeżeli ktoś liczył na sztywny język, efekt gryzienia pestek grejpfruta i chmielowego trampa w gębie przez tydzień, musiał czuć się rozczarowany. Słodowe ciało bardzo fajnie kontrowało goryczkę. Wszystko bardzo ładnie ze sobą grało.
Piwo posiada jednak ciężar gatunkowy. Mimo, że na początku wydaje się całkiem pijalne, to mam wrażenie, że większa porcja niż 0,25 mogłaby mnie już zmęczyć. Zatem piwo nie okazało się aż tak pijane jak choćby domowy RIS Czesława.

Podsumowując, fajnie jest się spotkać z legendą, nawet jeżeli jest to tylko domowa wariacja na jej temat. Szczególnie fajnie, że owa interpretacja wyszła z pod ręki znanego i utytułowanego piwowara domowego. Jednak pozostaje pewien niedosyt i nieodparta chęć zmierzenia się oryginałem. Tego życzę zarówno Wam jak i sobie.

The Pliny the Elder? Nie. The Czesław Dziełak ;)

Pliny the Elder? Nie. The Czesław Dziełak ;)

Tłumy w Chmielarnii

Tłumy w Chmielarni

Tłumy w Chmielarnii

Tłumy w Chmielarni

Ciąg dalszy tłumów w Chmielarnii.

Ciąg dalszy tłumów w Chmielarni.

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Twitter
  • Wykop
  • Add to favorites