Left Hand Imperial Stout

Kolejne spotkanie z rzemieślniczymi piwami z USA, poświęcone będzie fenomenowi Russian Imperial Stouta. Ten wybitnie degustacyjny styl zawładnął podniebieniem piwoszy na całym świecie. Na dwadzieścia najwyżej ocenionych piw, w rankingu RateBeer czternaście to RIS-y.W czasie tegorocznym Birofiliów Cesarski Stout był jedną z kategorii konkursowych.Wielu obserwatorów, piwowarów i piwoszy obstawiało go jako murowanego kandydata do zdobycia tytułu Grand Championa. Wygrało piwo kolońskie, ku zaskoczeniu uczestników festiwalu. Widać więc, że RIS powoli przenika do świadomości polskiego degustatora. Z jednej strony się cieszę z drugiej mam obawy. Jeśli Imperial Stout zadomowi się na naszym rynku, to odbędzie się to kosztem naszego Porteru Bałtyckiego. Ale zacznijmy od początku, tej ciekawej rodzinnej historii.

Russian Imperial Stout narodził się w Anglii, jako piwo eksportowe. Portem docelowym były kraje basenu morza bałtyckiego oraz Rosja. Jak głosi legenda, to właśnie na carskim dworze RIS zdobył największą popularność. Aby sprostać warunkom klimatycznym wschodniej europy, angielski stout został odpowiednio zmodyfikowany. Znacząco podniesiono ekstraktywność, zawartość alkoholu oraz chmielenie piwa. Zawiłości historyczne doprowadziły do przerwania dostaw czarnego złota wyspiarskich piwowarów,  pusta lukę zapełnił Porter Bałtycki. Piwo świeżo zaprojektowane przez browarników wschodnioeuropejskich . Porter bałtycki różni się od swojego protoplasty kilkoma znaczącymi niuansami, między innymi użyciem drożdży dolnej fermentacji.

Obecnie RIS przeżywa drugą młodość, a jego mekką stały się Stany Zjednoczone. Znakomita większość tamtejszych browarów rzemieślniczych warzy te potężne piwa. Mi za przykład posłuży Imperial Stout z browaru Left Hand. Ten, obecnie całkiem spory zakład, mieści się w miejscowości Longmont w stanie Colorado. Historia browaru zaczyna się niemal bajkowo. Dawno, dawno temu w 1990 roku, Dick Doore dostał od brata na gwiazdkę zestaw startowy piwowara domowego.  W czasie kiedy Dick szlifował swoje umiejętności piwowarskie, jego kolega z czasów studenckich Eric Wallace, podróżował po świecie w poszukiwaniu ciekawych piw. Panowie spotkali się w 1993 roku i od razu postanowili połączyć swoje pasje i zainteresowania. Po początkowych perturbacjach z nazwą (Indian Peaks okazało się zarezerwowane), browar ochrzczono mianem Left Hand Brewing Company. Na cześć Niwot, historycznego wodza szczepu południowych Arapaho, bohatera masakry pod Sand Creek. W logo browaru umieszczono wielką czerwoną rękę.  Zakład umiejscowił się w budynku starej pakowni mięsa. Potem wszystko potoczyło się w tempie ekspresowym. Nagrody, wyróżnienia… kwiaty, wywiady, wizyty w zakładach pracy.

Wracamy do clou dzisiejszego wpisu, Left Hand Imperial Stout. Będzie to podróż nostalgiczna, piwo już znikło z asortymentu zakładu z Colorado. IS został zastąpiony przez Wake Up Dead Stout. Wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z tym samym piwem, nieznacznie tylko zmodyfikowanym. Ma to związek, jak myślę, z liftingiem etykiet i nazw jaki przeszły niedawno piwa z Longmont. Imperial Stout to potężna dawka emocji, uzbrojona w 10,4% zawartości alkoholu i 22% ekstraktu.

imgp3287

| Browar: Left Hand
| Nazwa: Imperial Stout (ekst.  22 % alko. 10,4 % obj)
| Gatunek: Russian Imperial Stout
| Metka: Cena chyba 15 zł za 0,35  kupione w Żywcu

Opakowanie: Buteleczka o pojemności 0,35 l jest idealną dawką tego majestatycznego piwa, większej ilości nie dałbym rady wypić. Etykieta jest jakąś masakrą i nie dziwie się, że Left Hand postanowił zmienić swoje opakowania. Jakieś kolorowe ciapki, wielki zielony smok i celtycka plecionka na obrzeżach. Jedynym ładnym elementem jest kapsel z logo Left Hand.

Kolor: Brunatno- brązowe, ciemne, widać wyraźnie brak filtracji. Olbrzymia gęstość Imperial Stouta połączona z zawiesiną nieprzefiltrowanych drobinek , daje wspaniały efekt.  Szkło degustacyjne o niezbyt dużej pojemności, ujawnia mahoniowe refleksy.

Piana: Jak na tak potężne piwo, piana prezentuje się wyśmienicie. Spodziewałem się zupełnego jej braku tym czasem mamy całkiem niezły, jasno brązowy kożuch. Struktura piany, to średniej wielkości pęcherzyki.

Zapach: Wiem już chyba skąd się wzięła ogólnoświatowa miłość do RIS-a. Bukiet tego piwa znacznie przebija bogactwem nasz rodzimy porter bałtycki. Pierwsze wrażenie to kawa i gorzka czekolada, po chwili go głosu dochodzą orzechy wraz z rodzynkami. Ciężko to piwo jednoznacznie zdefiniować, każe kolejne zbliżenie nosa do szklanki, przynosi nowe doznania. Imperial Stout ewoluuje, wraz z ogrzewaniem kielicha, w kierunku owocowy.

Smak: Potężna gęstość, mam wrażenie, że to piwo można pokroić nożem i zjeść.  Alkohol ukryty, czuć tylko delikatne ciepło spływające po przełyku. Piwo jest zbalansowane i różnorodne, słodycz idealnie równoważy się z goryczą. Czuć oczywiście gorzka czekoladę, orzechy, kawę, suszoną śliwkę i rodzynki. Tutaj również mamy do czynienia ze zmianami akcentów w miarę ogrzewania się piwa.

Podsumowanie: Russian Imperial Stout jest swego rodzaju wizytówką świata piw. W tej małej buteleczce jest zamknięty natłok smaków i aromatów, o jakim miłośnicy wina mogą tylko pomarzyć. Stąd też, tak wielka popularność tego stylu. Doceniam monumentalność tego piwa, ale moje serce zostanie przy Imperial IPA.

Ocena: