imgp1746-1024x680Dobra, Blog Day za nam pora wrócić do rzeczywistość. W drodze powrotnej z Poznania dużo myślałem nad sobotnią imprezą i nad tym jak ją podsumować. Jakkolwiek widzę kilka obszarów do poprawy, to na usta cisną mi się słowa „było świetnie”, głównie dzięki Pilsnerowi Urquelowi. Impreza ma olbrzymi potencjał, którego nie możemy zmarnować. Pomysły i sugestie są rożne ale w jednym się zgadzamy, piłka jest po naszej stronie. O tym skąd u mnie taki napływ optymizm, przeczytacie w dalszej części tekstu.

Po pierwsze: Temat

Piwo! Niby nic wielkiego, w końcu wszyscy o nim piszemy. Ale czy zdajecie sobie sprawę jakim ewenementem był to forum? Patrząc z boku nic wielkiego, paru gości (i jedna kobieta) pod egida Pilsnera pogadało sobie o piwnym blogowaniu. Ja zaś uważam, że organizacja tego forum to cud. Nie powinniśmy mieć złudzeń, stanowimy malutki wycinek blogosfery, może 0,5%, może mniej. Gdyby zliczyć do kupy nasze miesięczne odsłony, zapewne będzie ich mniej niż w czasie „dobrego” tygodnia np. na takim AntyWeb-ie. Dla czego więc poza ogólnopolskim forum w Gdańsku, które odbędzie się za dwa tygodnie, to właśnie piwna blogosfera doczekała się dedykowanej imprezy? Nie mają jej Szafiarki, nie mają kolesie od gier i elektroniki. Powód jest prosty – pieniądze. Prawie każdy pije piwo, statystyczny rodak wypija go 92 litry. Jak łatwo obliczyć, wydaje na tę przyjemność blisko 500 zł. To daje w sakli całego kraju olbrzymie pieniądze, ma których (małej części ale jednak) łapę trzymają piwni blogerzy.

Po drugie: Władcy gustów


Stwierdzeni nieco przesadzone (wszystkim znana jest blogerska megalomania:)), ale zawierające ziarno prawdy. To my po części kreujemy gusta naszych czytelników. W czasie dyskusji moderowanej przez Tomka, Marcin Chmielarz stwierdził, że dla czytelników znacznie obiektywniejsza będzie ocena uśredniona, jaką możemy znaleźć np. na forum Browar.biz. Nie zgadzam się z opinią Marcina, czytelnicy szukają autorytetów. Podstawa pracy blogera jest zaufanie i wiarygodność, jeśli spełniamy te warunki nasz głos będzie znaczył więcej niż statystyczna średnia wyciągnięta z setki anonimowych opinii. Oczywiście wiąże się to nierozerwalnie z odpowiedzialnością za ferowane wyroki, ale ten tema wymaga oddzielnego wpisu, który zapewne niebawem popełnię.

Po trzecie: Frekwencja

Piwni blogerzy pokazali klasę. Największa obawa jaką żywiłem przed imprezą został rozwiana, zjawiliście się tłumnie i chwała Wam za to. Mimo tego, że niektórzy musieli przebyć sporo kilometrów i tak wykazali chęć wzięcia udziału w forum. Co wymaga podkreślenia, bo przyjazd do Poznania wiązał się z kosztami. Zabrakło dosłownie kilku osób, które zatrzymały niespodziane okoliczności lub dużo wcześniej zaplanowane obowiązki.

Po czwarte: Dyskusja

Mamy rożne zdania i potrafimy ich bronić. Dyskusja była chyba najciekawszą częścią spotkania, na pewno najbardziej żywiołową. Warto wspomnieć o kilku tematach, moim zdaniem znaczących dla blogowania o piwie.

Ja lansowałem tezę o potrzebie specjalizacji blogów i konieczności obrania sobie własnych strategi pisania o piwie. Parafeazując hasło piwowarów domowych „Pisz ciekawie i indywidualnie- albo giń”. Życzyłem sobie profesjonalizacji cześć z nas, co spotkało się z zarzutami o chęć komercjalizacji własnej pasji. Nie widzę w tym problemu. Wiele kontrowersji wywołało też stwierdzenie o potrzebie nabywania specjalistycznej wiedzy, które zostało wrzucone do jednego koszyka ze specjalizacją języka i zawężaniem grupy czytelników. No cóż, wypada mi tylko powtórzyć, trzeba wiedzieć czym jest DMS i skąd się bierze, ale nie trzeba poruszać tego tematu w każdej ocenie. Profesjonalizacjii specjalizacji dotyczył ciekawy wykład Masona o tym, że piwne blogi mogą być źródłem wiedzy fachowej. Brakuje naszej blogosferze trochę „okrzepnięcia” ale tezy Marcina są słuszne. Sam je zresztą wprowadza w życie tworząc Portery.pl

Bardzo ciekawą kwestie podniósł Tomek Rogaczewski i Tomek Kopyra. Postulują oni zmianę języka i pomysłu na recenzje piwa. Kopyr podsumował to stwierdzeniem „Nie bądź piwnym Vaderem nie mów, że piwo jest niedobre tylko powiedz co w nim Ci nie pasuje.” Tomek postulował wzięcie przykładu z „winiarzy”, którzy piszą i mówią o swoim trunku dobrze nieznacznie tylko punktując wady sensoryczne. Trudno się z tym nie zgodzić, mamy taką tendencje do krytykowania wszystkiego a wady najłatwiej wytknąć. A przecież w ten sposub działamy na niekorzyść własnej branży.

Jeśli jesteśmy już przy ocenianiu piwa, to na tę tematykę narzekał Docent. Przywołując wtórność i brak inwencji takich wpisów. Inne zdanie miał Browarnik Tomek, słusznie moim zdaniem broniąc koncepcji oceniania piwa. Sam mam podobne zdanie, część zainteresowania branży piwowarskiej blogami wynika właśnie z tych ocen.

Piwny Turysta w krótkich i konkretnych słowach wytknął błędy w działaniach PR rodzimych browarów. Przekazał też swoja opinie o tym jak powinny wyglądać kontakty z blogerami i osobami zainteresowanymi piwem. Ze swojej strony mogę zapewnić, że przedstawiciele trzech browarów, którzy znaleźli się na sali pilnie słuchali wytycznych Marcina.

To tylko wycinek dyskusji, która była niezwykle ciekawa i pouczająca. Po części oficjalnej przeniosła się ona do Setki, gdzie miała miejsce impreza z AleBrowarem oraz premiera Angielskie Śniadania od PINTY. Warto było być w Poznaniu i wiem, że pojawię się tam za rok. Dzięki wszystkim za spotkani i możliwość wymiany poglądów. Kogo zabrakło, ten musi się poprawić w przyszłym roku, mam nadzieję, że będzie jeszcze ciekawiej i profesjonalniej.

Bartek Napieraj

[nggallery id=69]

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Twitter
  • Wykop
  • Add to favorites