Browar Jagiełło prezentował się na łamach blogu dwukrotnie i dwukrotnie były to piwa średnie. Czy tym razem będzie lepiej, dopisek „niepasteryzowane” daje pewne nadzieje. Piwo występuje w butelkach typu „bączek”, już na starcie daje mu plus, bo to mój ulubiony typ opakowania. Po zapoznaniu się z etykietą wiem, że w rękach trzymam standardowego dla naszego rynku lagera. No niestety nie ma lekko nie zawsze można pić wędzonki i weizeny. Próbujemy i zobaczymy czy dopisek „niepasteryzowane” niesie jakieś oszałamiające doznania w warstwie smakowej.

| Browar: Browar Jagiełło
| Nazwa: Lipcowe niepasteryzowane (ekst. 12,1 % alko. 6,0 % obj)
| Gatunek: jasne pełne (lager)
| Metka: Kupione za 2,3 zł w sklepie Drink Hala we Wrocławiu

Opakowanie: Zdecydowanie mi odpowiada, sama butelka nadaje smaczku a w połączeniu ze stylizowaną na czasy PRL-u etykietą daje bombowy efekt. Jedyny minus za gładki czarny kapsel.
Kolor: Adekwatny do ekstraktu, ciemno złoty.
Piana: Przez pierwsze parę chwil jest idealna, niestety odrobinę za szybko opada ale i tak jedna z lepszych w wśród polskich piw.
Zapach: Przyjemnie wsadzić nos w kufel, chmielowo słodowy średni intensywny. Lipcowe pachnie dokładnie według moich wyobrażeń standardów dla takich piw.
Smak: Pierwszy łyk nie rozczarowuje, idealna kompozycja słodu, chmielu i „chlebowości”. Poza tym piwo jest treściwe i przyjemnie spływa po przełyku. Na całe szczęście wbrew rodzimym standardom czuć goryczkę i dobrze, bo już mi bokiem wychodzą do obrzydzenia słodowe lagery z naszych browarów.
Podsumowanie: Miało być najlepsze do tej pory degustowane piwo z Jagiełły i jest. Mimo tego że nie jest to mój ulubiony styl z przyjemnością sięgnę po ten trunek ponownie. Na szczęście Lipcowe nie zatraciło charakterystycznego smaku w powodzi identycznych, nijakich „jasnych pełnych” z browarów koncernowych. Wypada się cieszyć, że mamy taki produkt na rynku. W mojej lodówce Lipcowe zastąpi na jakiś czas Noteckie, oba prezentują podobny poziom zarówno jakościowy jak i cenowy.


Ocena: