Z czym wam się kojarzy Złoty Smok? Z opowiadaniem A. Sapkowskiego z cyklu Wiedzmińskiego, a może z jakąś chińska restauracją. Macie prawo do takich skojarzeń, ale tylko do dziś od tego momentu Złoty Smok będzie wam się kojarzył z piwem marcowym z browaru Fortuna. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że wrzesień pasuje do piwa marcowego jak pięść do nosa, nic bardziej mylnego początek jesieni to tradycyjny okres spożywania tego trunku. Jak wiele innych stylów piwa marcowe powstało u naszych zachodnich sąsiadów i tam tez cieszy się największym powodzeniem. Trudno jednoznacznie określić, kiedy ten styl powstał, obecnie marcowe to mocne sezonowe piwo dolnej fermentacji. Nie szukając jednak zbyt daleko możemy, znaleźć informacje o tym, że piwo marcowe warzono już w średniowieczu i to w niedalekiej Wrocławiowi Świdnicy. Zapraszam do przeczytania  legendy o Marcegorzu . Trudno podejrzewać żeby średniowieczni piwowarzy korzystali z drożdży dolnej fermentacji.

 

Piwo powstaje wczesna wiosną zwykle w Marcu ze słodów przechowywanych całą zimę, stąd też nazwa z niemieckiego Märzen, Märzenbier. Piwo leżakouje całą wiosnę i lato, zwyczajowo spożywa się je z początkiem jesieni. Taki proces produkcji wymuszał wyższą zawartość alkoholu, który uniemożliwiała zepsucie się piwa w czasie upalnych letnich miesięcy. Na szczęście w obecnych czasach technika poszła naprzód i piwem marcowym możemy się raczyć cały rok.

 

W Polsce Märzen nie jest stylem zbyt popularny możecie go spotkać głównie w browarach restauracyjnych gdzie często występuje pod nazwą piwa bursztynowego. Pisząc o marcowym nie sposób pominąć Oktoberfest czyli największego na świecie święta piwa a właściwie chmielowe dożynki. Serwowane tam trunki to tradycyjnie piwo marcowe zwane Oktoberfestbier. W Polsce tradycje wrześniowego święta piwa próbuje zaszczepić między innymi sieć browarów restauracyjnych Bierhalle.

Rozpisałem się tak, że nie starczy miejsca na kłódki opis browaru Fortuna ale co się odwlecze to nie ciecze. Zabieramy się za Złotego Smoka jedno z nielicznych piw marcowych produkowanych przez polskie browar. Feler jest taki, że Złoty Smok jest raczej piwem przypominającym czeski pół ciemne. Cech klasycznego piwa marcowego trochę mu brakuje ale nie bądźmy zbyt szczegółowi. Lejemy i to szybko, bo do tej pory tego piwa nie piłem.

|Browar: Fortuna
| Nazwa: Złoty Smok (ekst. 12,2 %, alko. 5,8 % obj)
| Gatunek: piwo marcowe (mocne dolnej fermentacji)
| Metka: Cena 2,75 zł kupione w PiP na Bielanach Wrocławskich

Opakowanie: Szczerze powiedziawszy na początku mojej piwnej przygody omijałem serię smoków z Fortuny szerokim łukiem. Nazwa kojarzyła mi się z jakimiś „wynalazkami” na szczęście z czasem się przekonałem i teraz zdarza mi się sięgnąć do produktów z Mirosławia. Doceniam to, że cala linia piw ma jednolitą stylistykę, od pierwszego momentu wiadomo że trzymamy w ręku Smoka z Fortuny.

Kolor: Piękny kolor, głęboko bursztynowy z domieszka herbacianego.

Piana: Całkiem do rzeczy, utrzymała się niemal do końca kufla. Minusem jest straszna gruboziarnistość niemal jak piana z Ludwika, kolor ciemnego ecrui (wiem, wiem mężczyzna nie powinni znać takiego słowa).

Zapach: I to jest to co lubimy, zapach bardzo intensywny słodowo, chmielowo, ziołowy, aż miło wsadzić nos w kufel.

Smak: Spodziewałem się, że w związku z dość małym jak na ten styl ekstraktem będzie wodniste, na szczęście jest przynajmniej dobrze. Piwo jest pełne w smaku czuć przyjemną goryczkę i posmak przywodzący na myśl owoce. Na minus zaliczam poczucie słodkości, jakie miałem po wypiciu całej szklanki.

Podsumowanie: Wiecie co, chyba polubię te mocniejsze piwa, może i Złoty Smok nie jest ideałem, ale piło się bardzo przyjemnie. Poczucie słodkości na szczęście nie jest przykre i szybko ustępuje przyjemnej, ale niezbyt mocnej goryczce, myślę że jeszcze wrócę do tego piwa.

Ocena: