imgp6367-688x1024… pod kołem to pojąłem. Fraszkę Sztaudyngera mógłby powtórzyć zarząd browaru z Miłosławia. Dzięki aferze kukurydzianej i kilku nieprzemyślanym decyzjom browar stracił część klientów i spadł z fali wznoszącej. Nowi inwestorzy zapowiadali zmiany na lepsze. Pierwszym sygnałem była czerwcowa premiera piwa wiśniowego, polski lambic nie wywołał spodziewanego entuzjazmu. Stara zasada marketingu mówi, że jeśli nie masz dobrego produktu to chociaż dobrze się zareklamuj. Fortuna wynajęła do tego zawodowców. Powstała nowa strona www, profesjonalny profil na facebooku i piwny blog, generalnie dużo szumu mało treści. Piwowarzy z Fortuny podjęli także działania na froncie technologicznym i wydali wojnę DMS-owi. Z jakim skutkiem musicie sprawdzić sami. Cały czas brakowało nowego otwarcia, do listopada kiedy pojawiły się owoce kilku miesięcy intensywnej pracy wielkopolskiego browaru.

Marak Miłosław to trzecia linia, po Smokach i Fortunach, w portfolio browaru. Zacząć trzeba od tego, że pomysł jest bardzo dobry. Piwa otrzymały nazwę od miejscowości, w której browar ma siedzibę. Zarówno na stronie www jak i na kontr-etykiecie pojawiły się informację o tym, że pod Miłosławiem doszło do największej bitwy powstania wielkopolskiego.  Piwa mają upamiętniać ten fakt. Ja wiem, że to niezbyt modne w obecnych czasach słowo ale bardzo cenię lokalny patriotyzm. Trzeba przyklasnąć takiemu pomysłowi, nawet jeśli to zagranie pod publiczkę. Oprócz nazwy nowe piwa doczekały się premierowej oprawy graficznej. Zupełnie nowa kolorystyka, kształt etykiet i liternictwo. Przód zdobi rycina przedstawiająca browar na kontrze znalazła się reprodukcja „Bitwa pod Miłosławiem” Kossaka. Pełnie szczęścia psuje dziwny pomysł z banderolą, która maskuje goły kapsel. Pomimo tego na pierwszy rzut oka piwa pozytywnie wyróżniają się na tle innych produktów.

Pora zajrzeć do butelek, a tam trzy nowe receptury: Pilzner, Dunkelweizen i Bock. Wybór niezbyt rewolucyjny ale pod pewnymi względami ciekawy. Mamy ostatnio wysyp ciemnych piw pszenicznych i koźlaków. Dla Fortuny pszenica jest pierwszym piwem górnej fermentacji w dodatku warzonym na własnej produkcji słodzie. Koźlak ze względu na porę roku jak i doświadczenie browaru wydaje się piwem bezpiecznym. Największe zainteresowanie wzbudza Pilzner, prawdziwych pilsów nie mamy zbyt dużo. Prezes zarządu browaru Krzysztof Panek naobiecywał fajerwerków. Miało być rasowe goryczkowe piwo, chmielone na zimno odmianą Styrian Goldings. Byłby to pierwszy przypadek użycia tej technologi w rodzimych browarach przemysłowych. Nie przepuszczę takiej okazji, zaczynamy od przełomowego Pilznera.

imgp6368-618x1024

| Browar: Fortuna
| Nazwa: Miłosław Pilzner (ekst. 12,5 wag. alko. 5,4 % obj.)
| Gatunek: lager/pilzner
| Metka: nie pamiętam ceny

Opakowanie: Większość rzeczy już napisałem. Bardzo dobre wrażeni psują trzy rzeczy: goły kapsel, banderola i brak składu. Skoro użyto Styrian Goldings, to dlaczego się tym nie pochwalić? Fortuna zadowoliła się wzmianka o „innych odmianach chmielu”. Czy w takim razie zapowiedzi prezesa to blaga, tego niestety nie da się stwierdzić.

Miłosław Pilzner

Kolor: Głębokie złoto, idealnie klarowne

Pina: Raczej licha, tylko przy nalewaniu piwo ładnie się pieni. Później jest gorzej, do końca degustacji pozostaje ledwie ślad piany.

Zapach: Mało intensywny, słodowy z maślanym tłem. Chociaż wole masło niż DMS a lekki dwuacetyl jest znakiem rozpoznawczym pilsa, w wydaniu Fortuny wypadło to bardzo słabo.

Smak: Nie mam serca pastwić się nad Miłosławem Piznerem. Więc z żołnierską lakonicznością: Za kwaśne, za maślane zbyt wodniste i pozbawione goryczki.

Podsumowanie: Po raz n-ty potwierdza się zasada, mówiąca o tym że „pospolity” pils jest piwem bardzo trudnym do uwarzenia. Browar Fortuna sobie nie poradził.

Ocena:

Mam nadzieje, że Miłosław Pszeniczne okaże się piwem lepszym. W innym wypadku gotów jestem poddać się bez walki i nie spróbować Koźlaka.

Miłosław Pszeniczne

| Browar: Fortuna
| Nazwa: Miłosław Pszeniczne (ekst. 12 wag. alko. 5,5 % obj.)
| Gatunek: dunkelweizen
| Metka: nie pamiętam ceny

Opakowanie: Te same pochwał i zarzutu co w przypadku Pilznera.

Miłosław Pszeniczne

Kolor: Mahoniowo brązowy, nieklarowny ale do mętnego to mu daleko.

Piana: Szalona, ledwo ją w szkle utrzymałem. Beżowa, trwała o ładnej fakturze.

Zapach: Jest ok. tylko mało intensywny. Lekki aromat goździkowy i bananowy wraz z nutami karmelowymi.

Smak: Znów cisną mi się żołnierskie słowa. Piwo mało treściwe z uwypuklonym na pierwszym planie smakiem kwaśnym.  Lekkie posmaki owocowe w odległym tle. Bardzo brakuje bogactwa smaku tak charakterystycznego dla ciemnych pszenic.

Podsumowanie: Największa zaletą tego piwa jest brak wyraźnych wad. Można wypić bez stresu, to chyba dobrze?

Ocena:

Z ciężkim sercem spróbuję Koźlaka.

Miłosław Koźlak

| Browar: Fortuna
| Nazwa: Miłosław Koźlak (ekst. 16 wag. alko. 7,5 % obj.)
| Gatunek: bock
| Metka: nie pamiętam ceny

Opakowanie: Zalecana temperatura spożycia 6-8 stopnie jest błędna, zdecydowanie za niska.

Miłosław Koźlak

Kolor: Ciemno brązowy idealnie klarowny, świetlisty z rubinowymi refleksami.

Piana: Przy nalewaniu wysoka, bardzo szybko się redukuje. Faktura dużych pęcherzy.

Zapach: Mało się dzieje w zapachu Koźlaka, karmel i alkohol to dominujące aromaty.

Smak: Miłosław Koźlak smakował mi najbardziej ze wszystkich nowych piw Fortuny. Piwo jest zbyt mocno alkoholowe myślę, że wpływ na to ma wysokie odfermentowanie. Zawartość koźlaka w Koźlaku na niskim poziomie

Podsumowanie: Ewentualnie, jak nie będzie Amberu pod ręką.

Ocena:

Jeśli Was dziwi zwięzłość recenzji to odpowiem krótko: męczyłem się pijąc Miłosławy i męczyłem się pisząc o Miłosławach. Czytelnikom radzę się nie męczyć.

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Twitter
  • Wykop
  • Add to favorites