Z pozoru te dwa zacne trunki, nie mają wspólnego mianownika.  Ale tylko z pozoru, świat piwa jest przebogaty i niemiecki browar Rittmayer postanowił połączyć te dwa smaki. Na szczęście nie odbyło się to poprzez dolewanie whisky do piwa.Brauerei und Abfüllzentrum Franz und Georg Rittmayer to niewielki frankoński browar, którego historia ciągnie się od 1422 roku. Na jego czele tego rodzinnego zakładu stoi dwóch piwowarów Franz i Georg Rittmayerowie. Ich roczna produkcja sięga około 10 tyś hektolitrów.  Browary zwykle prowadzą swego rodzaju wyścig , który jest starszy i ma bardziej szlachetne korzenie. Dlatego datę tę należy raczej traktować jako ciekawostkę. Grunt, że jest to jeden z ciekawszych browarów, z imponującą ofertą kilkunastu gatunków piwa. Wśród nich same rdzennie niemieckie specjalności: koźlaki, piwa pszeniczne, piwa wędzone, kellerbiery. Jedno z ich piw, mianowicie Rauchbier, w latach 2007, 2008, 2009 otrzymywało I miejsce w konkursie European Beer Star. Jest to chyba najsłynniejszy niemiecki konkurs piwny, organizowany przez Związek Niemieckich Prywatnych Browarów. Piwa są oceniane w ślepych testach, przez grupę ekspertów z całego świata, przy założeniu, że żaden sędzia nie może oceniać piwa z własnego kraju. Trunki są uszeregowane w 45-47 bardzo dokładnie określonych kategoriach.  Jednym słowem, nie w kij dmuchał. Polskie piwa też startują w rzeczonym konkursie i nawet coś tam wygrywają. Ostatnimi czasy w kategorii piwa dolnej fermentacji z surowcami alternatywnymi, czyli po naszemu koncernowe lagery z dodatkiem kukurydzy lub innego badziewia (Okocim, Harnaś). W tym to jesteśmy mistrzami.

Dobra dość złośliwości, wracamy do dzisiejszego piwa Smokey George. Sama nazwa wskazuje, że piwo należy do gatunku rauchbierów. A w jaki sposób odbyło się połączenie piwa z whisky? Otóż, piwowarzy z Hallerndorfu dodali do zasypu piwa, słód używany przy produkcji szkockiej Single Malt Whisky. Szkoccy gorzelnicy, w odróżnieniu od Irlandzkich czy Amerykańskich, używają do produkcji swojego rodzimego trunku, słodu jęczmiennego suszonego nad torfem. I dokładnie taki półprodukt, został zmieszany z klasycznym niemieckim słodem, wędzonym nad drewnem bukowym, w wyniku czego powstał Smokey George. Piwo zostało zapakowane w elegancką butelkę z zamknięciem pałąkowym, oklejone  etykietą mającą przywodzić na myśl Szkocję i wysłane do Polski.


| Browar: Brauerei und Abfüllzentrum Franz und Georg Rittmayer
| Nazwa: Smokey George (ekst. ??? % alko. 5 % obj)
| Gatunek: piwo wędzone (rauchbier)
| Metka: Zakupione w sklepie 101 Piw za 3,9 zł w promocji normalnie około 6 zł.

Opakowanie: Butelka z zamknięciem pałąkowym, nic dodać nic ująć, a do tego piwo jest sprzedawane z kaucją, w końcu! Etykieta przedstawia jakiś bliżej niezidentyfikowany zamek czy lub opactwo, była by świetna gdyby nie dobór kolorów, który czyni ja nieco rozmytą i nieczytelną.

Kolor: Kolor jest naprawdę śliczny, przypomina angielskie Brown Ale, jest herbaciano brązowy z lekkimi domieszkami czerwieni.

Piana: Bardzo ładna wysoka piana, w kolorze delikatnego brązu, niestety dość szybko się redukuje.

Zapach: Zapach jest oczywiście wędzony, ale znacznie bardziej przystępny niż taka Schlenkerla, która pachnie jak swojska szynka :). Czuć dość wyraźnie popiół i zapach, który zidentyfikował bym jako ziemistość, jak sądzę pochodzi on ze słodów wędzonych torfem. Po dłuższej chwili przebija się też przyjemna słodowość.

Smak: Smokey George był testowany (oprócz mnie) także na „nieświadomym” piwoszu i o dziwo bardzo mu posmakował. Świadczy to o tym, że poziom wędzonki jest dość stonowany. Oprócz tego wyraźne czuć słodową pełnię i nuty, które można zakwalifikować jako smaki kwaskowo owocowe. Goryczka na przyjemnym poziomie.

Podsumowanie: Świetne piwo, na pewno do niego wrócę, nie jest tak hardcoorowe jak Schlenkerla i dlatego nadaje się na początek przygody z piwami wędzonymi. Gorąco polecam.

Ocena:


Sprawdź również piwo Smoky Joe z Alebrowaru