Piwoznawcy

Jadąc na spotkanie z Maciejem Chołdrychem zastanawiałem się nad fenomenem Piwoznawcy. Każdy kto zaczyna na poważnie interesować się sensoryką piwa, wcześniej czy później napotyka na teksty, opinie czy standardy wyznaczone przez Sensora. Na miejscu po krótkiej rozmowie zostałem zaproszony do wzięcia udziału w  szkoleniu, które odbyło się we wrocławskim pubie Palermo. Myślę, że po tych czterech godzinach lepiej rozumiem, skąd powodzenie warsztatów z tak niszowej tematyki, jaką jest sensoryczna ocena piwa. 

Piwoznawca czyli kto?

Maciej Chołdrych sensoryki uczył się w Kompani Piwowarskiej, gdzie zarządzał panelami konsumenckimi, prowadził szkolenia degustatorów, analizował proces produkcji pod kątem właściwości sensorycznych. Dziewięć lat pracy i szkoleń degustatorów w Polsce i na świecie, zaowocowały powstaniem w 2009 roku Piwoznawów. Maciej jest także autorem wielu artykułów i opracowań dotyczących zarówno sensoryki jak i ogólnie rozumianej kultury piwnej. Poza szkoleniami, firma Macieja Chołdrycha zajmuje się współpracą z browarami. W tej kwestii nasz bohater jest tajemniczy i niewiele udało mi się dowiedzieć poza tym, że współpraca taka polega na wprowadzaniu sensorycznej oceny piwa do procesu technologicznego oraz między innymi na projektowaniu piw. Jednak bezsprzecznie największą zasługą Piwoznawcy jest wprowadzenie sensoryki „na salony”.  Jeśli gdziekolwiek czytaliście o pienistości, pijalności czy aromacie DMS, możecie być pewni, że bezpośrednio lub pośrednio ta wiedza pochodzi od Macieja Chołdrycha.

Dla kogo?

Najciekawsze Piwa Świata - Maciej Chołdrych

Piwoznawca twierdzi, że szkolenia i obcowanie z ludźmi to ulubiona cześć jego pracy. Po sobotnim spotkaniu wiem, że to prawda. Maciej wśród ludzi czuje się jak ryba w wodzie. Na pierwszy rzut oka widać olbrzymie doświadczenie i łatwość kontaktu z odbiorcą. Ma to olbrzymie znaczenie, przecież w materiale szkoleniowym pojawiają się nazwy takie jak: octan izoamylu, octan etylu czy dwuacety. Dla większości czytelników zabrzmi to jak chemiczne hokus- pokus. Nie ma się czym martwić ani tym bardziej zniechęcać. Sensor przekazuję swoja wiedzę w bardzo przystępny sposób. Posługiwanie się terminologią chemiczną nie jest obowiązkowe. Wystarczy wiedzieć, że piwo może pachnieć bananem, rozpuszczalnikiem lub kocim moczem. Wielokrotnie spotykałem się ze stwierdzeniami, że nie trzeba kończyć żadnych szkoleń żeby stwierdzić czy coś nam smakuje czy nie. Sporo w tym prawdy, jednak w tym momencie aż się prosi aby przytoczyć maksymę Johna Locka, którą z lubością posługuje się mój przyjaciel „Siła naszych przekonań nie dowodzi ich słuszności”. Jednym słowem, to co nam smakuje nie zawsze musi być najlepszym piwem na świecie. Z perspektywy wszystkich gatunków i marek, które wypiłem i opisałem z całą pewnością mogę stwierdzić, że udział w takim szkoleniu jest dobrym pomysłem. Wiele rzeczy można dowiedzieć się czytając blogi czy fora internetowe, jednak nic nie zastąpi pracy z „żywym” piwem. Odpowiem więc na pytanie zadane na wstępie: Szkolenia są dobre zarówno dla tych, którzy zaczynają przygodę z piwem jak i tych nieco bardziej zaawansowanych.

Poznaj Piwo

Wzorce sensoryczne

Z mojego punktu widzenia najciekawszą częścią szkolenia był panel dotyczący analizy sensorycznej i praca z wzorcami sensorycznymi. Kursanci dostają do opisania siedem substancji zapachowych, wśród których znalazły się zarówno aromaty pożądane jak i te uchodzące za wady piwa. Był to drugi raz, kiedy dane mi było zapoznać się z chemicznymi odpowiednikami wad piwa. To ciekawe doświadczenie i warto pracować nad pamięcią zapachową. Takie testy pozwalają też dowiedzieć się wiele ciekawego o sobie. Możne się okazać, że jesteśmy uodpornieni np. na aromat gotowanych warzyw :). Dla osób niezainteresowanych sensoryką, bardzo ciekawe będą ćwiczenia z technik prawidłowej degustacji i oceny piwa, oraz analiza profili ośmiu stylów piwa. W sobotę były to czeski pilsner, witbier, dunkelweizen, bitter, cream ale, schwarzbier, dubbel, kriek. Trzeba przyznać, że wybór dość przekrojowo prezentujący bogactwo świata piwa. Całość szkolenia uzupełniały informacje i anegdoty na temat rytuałów serwowania i błędów barmańskich. Największym skarbem każdego maniaka jest skrypt, który dostaje każda uczestnik szkolenia. Tabela smaków i aromatów, terminologia, wady piwa, są materiałami niezastąpionymi przy ocenie złocistego trunku.

Warto?

Wybór belgisjskich piw w pubie Palermo

Tak, z całą mocą mogę stwierdzić, że warto. Wystawiam Maciejowi Chołdrychowi znak jakości Smaków Piwa. Nie sądzę, żeby ktokolwiek wyszedł niezadowolony ze szkolenia prowadzonego przez Piwoznawcę. Pierwszy stopień kursów to doskonałym wstęp do dalszego rozwoju i pogłębiania swojej wiedzy. Na mnie największe wrażenie zrobiła łatwość  przekazywania wiedzy i doświadczenie Macieja. Mimo tego, że piłem wszystkie piwa, które pojawiły się w panelu nie nudziłem się ani chwili i niech to najlepiej świadczy o jakości kursu.

Więcej informacji na stronie http://piwoznawcy.pl

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Twitter
  • Wykop
  • Add to favorites