Co jakiś czas, pojawiają się na blogu trunki mniej lub bardziej znane, należące do kategorii piwnych ikon. Dzisiaj Westmalle Tripel, belgijskie mocne ale, piwo trapistów, marka legendarna. O browarze, przy opactwie w Westmalle wspominałem już przy okazji degustacji La Trappe Dubel, jest to jeden z siedmiu browarów trapistów na świecie. Klasztor został założony 6 czerwca 1794 roku, jednak oficjalnie do rodziny trapistów został włączony 22 kwietniu 1836 roku. Pierwszy przeor zdecydował, że browar będzie warzył piwo, premierowe warzenie odbyło się w sierpniu 1836 roku. W latach trzydziestych XX wieku browar przeszedł gruntowny remont, w 1934 roku w zakładzie pierwszy raz uwarzono mocne jasne ale, który otrzymał nazwę Superbier i stał się praszczurem stylu tripel. Obecnie browar produkuje około 120 tysięcy hektolitrów rocznie, czyli wielkościowo odpowiada naszemu Ciechanowi. W zakładzie wciąż pracują mnisi chociaż większość stanowią świeccy pracownicy.

Początkowo belgijskie mocne ale występowały w wersjach i jasnej i ciemnej, formalnie nie używano nazw dubel i tripel. Dopiero w 1956 roku, kiedy to brat Tomasz (ówczesny szef browaru Wastmalle) dokonał korekt receptury, nazwę piwa zmieniono na Tripel. Piwo bardzo szybko zdobyło olbrzymia popularność i stało się osobnym stylem. Obecnie pod pojęciem tripel rozumiemy piwo górnej fermentacji, charakteryzujące się wysoką zawartością alkoholu, objętościowo 7,5 do 9,5 %. Surowca użyte do produkcji tripla, to słód pilzneński, biały cukier (nawet do 20%), szlachetne odmiany chmielu (np. Styrian Goldings), czasem piwo jest przyprawiane kolendra. Piwa Westmalle są poddawane wtórnej fermentacji w butelkach.  Westmalle Tripel występuje w wersjach butelkowych o pojemności 0,33 l i 0,75 l, bardzo często pojawia się w zestawach specjalnych z piękny kielichem, najodpowiedniejszym szkłem do trapistów.

| Browar: Westmalle
| Nazwa: Tripel (ekst. ???  % alko. 9,5 % obj)
| Gatunek: piwo trapistów
| Metka: Ja kupiłem buteleczkę 0,33 l za 10,90 zł w Piotrze i Pawle, ale zdarzają się promocje w okolicach 6-7 zł.

Opakowanie: Charakterystyczna butelka 0,33 l na której wytłoczono nazwę opactwa, wygląda super. Na etykiecie znajdziemy jedynie logo browaru, nazwę piwa, pojemność butelki i zawartość alkoholu. Tripel jest tak znanym piwem że nic więcej nie potrzeba, całości dopełnia dedykowany kapsel.

Kolor: Kolor jest wspaniały, złoto miodowy, silnie opalizuje, widać drobinki drożdży. Jeśli miałbym je do czegoś porównać to mój wybór padłby na weizena.

Piana: Byłem nieco rozczarowany, piana nie wyglądała najlepiej a to za sprawą dużych pęcherzyków. We wcześniej degustowanych egzemplarzach piana był naprawdę świetna, widać miałem pecha.

Zapach: Moja żona stwierdziła, że mogła by sobie to piwo wąchać cały dzień. Nie dziwę się a to za sprawą pięknego, intensywnego aromaty słodu, przeplatającego się z wyraźnymi nutami cytrusowymi i bananowymi, w tle chmiel i przyprawy. Westmalle pachnie bardzo lekko i orzeźwiająco, aż się wierzyć nie chce że ma te swoje 9,5%.

Smak: Nie ma przebacz, Tripel to jazda bez trzymanki. Pierwsze wrażenie to olbrzymia treściwość, piwo można by zjeść. Słodowa podbudowa przeplata się z cytrusową kwaskowością, goryczka, na tak przez mnie lubianym, wysokim poziomie. W końcowej fazie degustacji czuć posmak drożdżowy, alkohol niemal niewyczuwalny w smaku, za to w głowie jak najbardziej.

Podsumowanie: Interesujesz się piwem? W takim wypadku musisz spróbować Westmalle Tripel.

Ocena: