Witam ponownie,

Wybaczcie małą przerwę – praca praca praca… Mam nadzieję, że z czasem tempo moich recenzji będzie wyższe, póki co sam dopiero uczę się ubierać smaki w słowa więc trochę to trwa :) Dziś na ruszt biorę piwo z mojego ulubionego na chwilę obecną browaru – Drake’s. Zachęcam do mojej opinii na temat tego świetnego IPA!

Kilka słów o browarze, zlokalizowany jest on w jednej z miejscowości aglomeracji San Francisco, dokładnie 412 mil od mojego domu, czyli jakieś 6-6.5h jazdy. Od razu się przyznam, że jak tylko będę miał czas na taką wycieczkę z pewnością się wybiorę, gdyż jak już wspomniałem to mój nr 1 na chwilę obecną jeśli chodzi o US craft beer. Browar powstał w 1989 roku i poza tym wiem na jego temat tyle co nic, ale wiem że piłem od nich już ok 10 różnych piw i jeszcze nie trafiłem na nie takie które nie byłoby ponad przeciętność. Stąd też szykuje się obowiązkowa wycieczka w miarę możliwości!
Wracając jednak do samego piwa, jest to kolejne, wysoce chmielowe Double India Pale Ale. Z opisu producenta wynika, że użyto do niego 4 rodzajów słodu zbalansowanych 3 rodzajami chmielu. Piwo zawdzięcza swoją chmielową moc procesowi zwanemu „dry hopping”, do którego użyto mieszanki gatunków Cascade, Simcoe and Chinook.

| Browar: Drake’s Brewing
| Nazwa: Hopocalypse (IBU 100+, ALK 9.3%)
| Gatunek: American DIPA (American Double India Pale Ale)
| Rozmiar: 1 pint, 6 fl oz | 650ml
| Cena: $6.99 (California, kwiecień ’12)

Kolor: Miedziano-pomarańczowy, piwo zupełnie nieprzezroczyste,  nieprzefiltrowane, jaśniejsze na dole, ciemniejące ku górze.

Piana: Biała, początkowo grubości 2-2.5 palca, subtelna i delikatna, znika dość szybko pozostawiając lekkie firanki na szkle. Do samego jednak końca zostaje jej choćby śladowa ilość.

Zapach: Jeśli miałbym go odnieść do poprzednio recenzowanego piwa (Maharaja) to w tym wypadku byłby to chyba najsłabszy punkt tego piwa (biorąc pod uwagę fakt iż jest to dIPA). Co ciekawe, możemy w zasadzie od razu w zapachu wyczuć gigantyczne stężenie chmielu, jak sama nazwa by wskazywała, zapach jest gorzkawy, mocno chmielowy, nut cytrusowych praktycznie brak, delikatna nuta żywiczna. Chmiel, chmiel, chmiel!

Wysycenie: Piwo nie jest zbyt mocno gazowane, dzięki czemu nie odciąga uwagi od smaku, o czym za chwile. Na mój gust wysycenie mogłoby być jednak nieco większe.

Smak: Hmmmm… Sami zgadnijcie :) Warto było przebrnąć przez pierwsze akapity, tutaj czeka na nas prawdziwa uczta, od razu czujemy że nie jest to piwo szablonowe, jego 100+ IBU uderza bezpośrednie. Stężenie alkoholu na poziomie 9.3% podobnie jak w przypadku innych dobrych amerykańskich IPA nie dominuje smaku i pozwala rozkoszować się chmielową goryczką. Zresztą tutaj należy podkreślić jego nazwę – Hopocalypse, tak właśnie piwo to smakuje. Doskonale dobrana mieszanka chmielu to największa zaleta tego piwa. Goryczka dość długo pozostaje w przełyku przez co nie jest to oranżada, natomiast dla wielbicieli IPA jest to wspaniała propozycja, zapewniam Was, że jeśli znajdziecie to piwo w sklepie to nie będziecie rozczarowani. To jest właśnie gigantyczna, moim zdaniem, zaleta Double czy Triple IPA, tak zwany aftertaste. W przypadku dobrej jakości dIPA czy tIPA posmak jest nie dość, że długi to jeszcze kapitalny, przez co wydłuża degustację. O ile Maharaja w mojej opinii wyróżniała się przede wszystkim fenomenalnych zapachem tak tutaj najprzyjemniejszym momentem spożycia jest chwila kiedy delektujemy się tym napojem przesuwając z języka w przełyk. Wtedy właśnie doświadczamy rzeczonej chmielokalipsy :)

Opakowanie: Etykieta pochodzi już z nowej serii Drake’, widzimy na niej centralny, odręczny napis zawierający nazwę, gatunek jak również najważniejsze informacje (alk + IBU). Mi osobiście taka stylistyka bardzo odpowiada. Przyglądając się dokładnie możemy dopatrzeć się obu logo Drake’a, standardowego napisu Drake’s Brewing w sześciokącie jak również loga z dwiema kaczkami i literą „D” w środku które ja osobiście bardzo lubię. Resztę oceńcie sami według załączonego zdjęcia.

 

 

Podsumowanie: Jeśli to czytasz to przede wszystkim życzę Ci żebyś mógł jutro (a może dziś?) skoczyć do sklepu i zastać to piwo. W oferowanej cenie ~$7 to wspaniała pozycja i powinniśmy wszyscy modlić się o to aby zamiast zgrzewek heinekena czy corony na półkach pojawiły się zgrzeweczki Hopocalypse’a. Aczkolwiek czy wtedy docenilibyśmy je tak jak możemy teraz? Ciężko powiedzieć. Niemniej oceniając to piwo muszę powiedzieć, że jeśli wyobrazimy sobie arkusz A4 z wypisanymi wszystkimi niezbędnymi cechami dobrego IPA i pijąc to piwo zaczniemy wypełniać ten arkusz, zapewniam Was, że zdobędzie ono 100%! Ciężko zrewolucjonizować coś co jest już bardzo bardzo dobre. Ocena finalna: mocne 5 kufli! Zachęcam do spożycia!

Ocena:

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Twitter
  • Wykop
  • Add to favorites