koreb

Ostatnio mam szczęście do prezentów piwnych (recenzje właśnie piszę, więc za chwilę się pojawią). Ostatni prezent za, który dziękuję mojemu sąsiadowi Szczepanowi, nie może jednak czekać na opisanie.

Mowa o piwie z browaru Koreb, noszącym nazwę Łaskie Żywe. Kiedyś widziałem to piwo na jakimś targu zdrowej żywności. Szczepan, z tego co wiem też, na takim jarmarku ten trunek kupił.

Problem w tym, że piwo było CHYBA zepsute (waliło winem i było kwaśne) więc moja ocena nijak się może mieć do stanu faktycznego. Po długiej dyskusji z Bartkiem boję się nawet pomyśleć, że to standardowy smak i zapach tego piwa.

Niestety na etykiecie nie można sprawdzić jaka jest data przydatności do spożycia, bo pieczątka jest zamazana.

Nie będę pisał ogólnej oceny, tylko to, co zdążyłem zaobserwować:

  1. Piany właściwie nie było, mimo dużych starań.
  2. Piwo mętne w kolorze jasnozłotym.
  3. Zapach winny.
  4. W smaku kwaśne.

Gdybym miał to piwo ocenić, to musiałoby być poniżej zera. Myślę, że kupię jeszcze jedną butelkę i sprawdzę, czy smak piwa Łaskie Żywe jest taki, (o zgrozo!) zawsze, czy miałem do czynienia z zepsutym egzemplarzem.

Autor: Grzesiek Smaki Piwa

Moje trzy grosze

Nie mogę pozostawić tego wpisu bez własnego komentarza. Do tej pory nigdy nie ingerowałem w artykuły Grześka, ale tym razem muszę odstąpić od tej reguły.

Ten smak, aromat i jakość jest standardem browaru Koreb. Działania browar to czystej wody szkodnictwo, chamstwo i nabijanie klienta w butelkę. Jak już wiecie, staram się tonować swoje opinie, ale na myśl o Korebie krew mnie zalewa. Ten pseudo browar, w swojej bezczelności, objeżdża wszystkie możliwe jarmarki targi i  festyny.

Zło czai się wszędzie: Koreb na Jarmarku Dominikańskim

Widziałem ich stragan we Wrocławiu, Gdańsku, Opolu słowem w całej Polsce. Na imprezach pracownic browaru, wciskają na lewo i prawo te … wstrętne kwasiżury. W wyjątkowo perfidny sposób sprzedawcy informują przygodnych klientów o tym, że piwo jest zdrowe, lokalne, z małego browaru. Na wszelkie uwagi co do smaku odpowiadają że piwo musi być kwaśne bo jest niepasteryzowane i z drożdżami.

Nie muszę Wam chyba mówić jakie szkody to niesie. Piwny laik po spróbowaniu Koreba nigdy w życiu nie sięgnie po inny lokalne piwo. Nic w tym dziwnego, sam wolałbym piwo koncernowe byle by nie musieć pić tego świństwa.

Zachęcam do do bojkotowania piw z browaru Koreb.

Autor: Bartek Smaki Piwa