Inspiracja do tego wpisu była weekendowa wizyta w Piotrze i Pawle, oraz refleksja że nie opisałem jeszcze jednego z ulubionych piw polskich piwoszy. Zastałem oczywiście półki „zawalone” piwami z Czarnkowa, a że kilka miesięcy nie piłem tych trunków postanowiłem sobie odświeżyć smak piw z Wielkopolski. Piwa trzymają dość wysoki poziom smaku co mnie cieszy. Ten poziom oraz zapchane półki zmuszają mnie do refleksji, co się dzieje z browarem i z jednym z najbardziej znanych marek piwa regionalnego w Polsce.

Ale po kolei, jak pewnie część z Was wie browar w Czarnkowie to jedyny państwowy zakład w naszym kraju. Obecnie zatrudnia około trzydziestu osób i produkuje 30 tysięcy hektolitrów piwa, mogli by więcej ale ze względów podatkowych się ograniczają. Nadzór nad browarem sprawuje Agencja Nieruchomości Rolnych która obecnie próbuje sprzedać zakład w prywatne ręce. I tu się zaczyna ciekawa historia, jest to druga próba w tym roku, a sam nie wiem która od 1993 roku kiedy to rozpoczęto starania o pozyskanie prywatnego inwestora. Obecna cena to sześć milionów złotych, czy to dużo czy mało trudno powiedzieć. Ale kto był w Czarnkowie może się domyślać, że sześć milionów to tam trzeba włożyć żeby browar jakoś wyglądało. Nie wiem kiedy ostatni raz remontowano zakład ale musiało to być bardzo dawno, z opisów na forach wiem że w środku istna makabra, urządzenia browarnicze pamiętają czasy przedwojenne. Mimo tego że browar jest bardzo znany i jest duży popyt na produkty z Czarnkowa ANR nie włożyła ani złotówki w zakład a oczekuje za niego zawyżonej ceny. Jak to się skończy łatwo przewidzieć, więc pijmy piwo z Czarnowa póki mamy okazję.

Na tle powyższego prawdziwym cudem jest to że piwo trzyma poziom, a do tego ma dużą grupę wiernych fanów skłonnych wybaczyć browarowi kilka niewątpliwych wpadek. Pierwsza to dość znany przekręt z pasteryzacją , piwa z Czarnowa reklamowane jako niepasteryzowane były poddawane temu procesowi. Problem rozwiązano wprowadzając piwo „niskopasteryzowane”  (na zdjęciu), nie zmienia to faktu że niesmak pozostał. Kolejnym brzydkim zagraniem były przekręty ze składem piwa, w którym pojawiała się (prawdopodobnie pojawia się nadal) kukurydza . Jeśli piwo wychodzi smaczne to nie mam nic przeciwko, ale warto poinformować klienta a nie wciskać kit o całkowicie naturalnym i zgodnym z prawem czystości składzie.

Browar w Czarnkowie produkuje dwa i pół piwa, to znaczy ciemne, jasne i jasne niskopasteryzowane. Swoje produkty sprzedaje pod kilkoma markami, dziś zobaczymy dwie które dla mnie są jednym i dlatego zostaną razem opisane. Zaznaczam od razu, że ja wyraźnej różnicy między pasteryzowanym a niepasteryzowanym nie widzę. Pierwsze z nich to Noteckie Niskopasteryzowane a drugie to Izerskie, między nimi występują różnice w ekstrakcie i alkoholu, tak niskie że osobiście uważam że wymienione jedynie w celu przekonania klienta o tym że są to różne produkty.  Izerskie to marka wyprodukowana na potrzeby konsorcjum gestorów turystycznych w Sudetach.

| Browar: Czarnków
| Nazwa: Noteckie (ekst. 12,1  % alko. 5,6  % obj) Izerskie (ekst. 12,  % alko. 5,5  % obj)
| Gatunek: jasny lager
| Metka: zakupione w sklepie PiP we Wrocławiu cena 1,89 zł

Opakowanie: Oba piwa nalano do butelek typu „bączek” ja takie opakowania lubię ale przy małej dostępności piwa lanego trochę „tęsknię” za butelkami 0,5 l. Etykiety są różne i o ile Noteckie to mistrzostwo świata o tyle Izerskie trąci myszką. Kapsle takie same z tym że wersja niskopasteryzowana ma kapsel zielony, zaś Izerskie czerwony identyczny z Noteckim wersją pasteryzowaną.

Kolor: Ciemno złoty wpadający w bursztyn, moim zdaniem za ciemny, przypomina strong lagery.

Piana: Śnieżnobiała, pęcherzyki średniej wielkości, początkowo dość wysoka ale niestety redukuje się bardzo szybko do niezbyt obfitego kożucha. Nie mam złudzeń, gdyby piwo było lane do butelki 0,5 to końcówkę pilibyśmy bez piany.

Zapach: Czarnkowski, kto pił ten wie słodowy z odrobiną chmielu i nutą piwniczną.

Smak: Smak jest przyjemny, pije się lekko, piwo ma dość wyraźną goryczkę ale wyczuwalna za drugim łykiem. Na języku cuć też ziemistość wielu piwoszy uważa to za największy atut piw z Czarnkowa ja tego posmaku nie lubię na szczęście w pitych egzemplarzach nie był on wyraźny.

Podsumowanie: Jak już pisałem ja nie czuje wyraźnych różnic między oboma piwami, nawet mimo tego że jedno z nich jest „niskopasteryzowane”. Ogólnie warto tych trunków spróbować szczególnie jeśli ktoś jeszcze nie miał przyjemności. Ja jednak jestem daleki od zachwytów nad tym piwem. Cenowo tez nie jest różowo (poza PiP), widziałem te piwa w okolicy trzech złotych czyli w kategorii np. Lwówka któremu smakowo ustępuje.

Ocena:

 


Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Twitter
  • Wykop
  • Add to favorites
  • RSS