Niepomny ostatniego ataku cukru jaki dopadł mnie przy degustacji Magnusa, postanowiłem spróbować nowego piwa z linii smakowej browaru Jagiełło. Trzej amigos pojawili się w sklepach początkiem października i zwą się  Magnus Czekoladowy Magnus Wiśniowy oraz Jagiełło Miodowe. Dwa pierwsze powstały na bazie dobrze znanego dosładzanego dark lagera, miodowe zaś jest piwem jasnym. Na pierwszy ogień idzie Czekoladowy, jak się nie zagłodzę to obiecuję spróbować reszty piw smakowych z kresów wschodnich.

Jak głosi prasa branżowa rynek piw smakowych przezywa, w przeciwieństwie do reszty branży, rozkwit.  Nic więc dziwnego że browar postanowił uszczknąć swój kawałek z tego tortu, tym bardziej że już w lipcu Pan Lucjan Jagiełło twierdził że browar ma 60% wzrost sprzedaży. Troszkę szkoda że nie pokusili się o uwarzenie czegoś bardziej piwnego ale nie będę zrzędą i poczekam ze złośliwościami do podsumowanie. W zasadzie wiem czego powinienem się spodziewać, Magnusem można było śmiało dosładzać herbatę a tutaj doszła jeszcze czekolada. A przynajmniej tak być powinno, bo jak pokazał przykład Zawiercia Czekoladowego niezbadane są ścieżki Pana i pomyślunek speców od marketingu.

Dobra bo jeszcze nie spróbowałem a już jęczę, przelewamy do szkła i za  ojczyznę. Mimo że nie przepadam za piwami słodkich i aromatyzowanymi (a tutaj mamy dwa w jednym), zepnę się i będzie obiektywnie :) .

| Browar: Jagiełło
| Nazwa: Magnus Czekoladowy (ekst. 14,2  % alko. 6 % obj)
| Gatunek: piwo specjalne (aromatyzowane)
| Metka: Zakupione w Drink Hali za kwotę 2,2 zł

Opakowanie: Opakowanie identyczne jak przy Magnusie, doszła tylko nazwa i tabliczka czekolady na etykiecie. Zmianie uległa zawartość alkoholu z 7% spadła do 6 %, dla mnie bomba. Butelka 0,33 wydaje się być idealna dla piw specjalnych, szkoda trochę że kapsel jest bez nadruku. Minus za brak dokładnego składu na kontrze, czekolada jest naturalna czy nie? W sumie jest przyjemnie prosto ale schludnie.

Kolor: Bardzo przyjemny, klarowny, ciemno brązowy kolor z wyraźnymi rubinowo czerwonymi przebłyskami pod światło. Widać mocno pracujące pęcherzyki CO2.

Piana: Początkowo wydaje się, że będzie wyśmienita czapa piany, po chwili pozostaje kilku milimetrowy kożuszek beżowej piany, normalnie jak w coli.

Zapach: Wow… po dwakroć, aromat jest potężny i naprawdę fajny. Czuć czekoladę i to taką fajną, gorzka z wyraźnymi nutami kakao. Aż miło zanurzyć nos w szkle, zero aromatów sztucznych, zero chemii, niestety zero innych piwnych zapachów.

Smak: No i przechodzimy do meritum, i uff poczułem lekka ulgę, potężną słodycz znaną z piwa bazowego nieco równoważy gorzka czekolada. Sumą czego mamy nieco bardziej wytrawny trunek z nutami palonego słodu i coli. Nie jest źle, piwo smakuje lepiej niż się spodziewałem nadal, jest słodkie ale czekolada dobrze się w nim „odnajduje”.

Podsumowanie: Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to dobre piwo i najlepsze piwo czekoladowe jakie piłem. Powinien posmakować każdemu kto lubi piwne eksperymenty oraz już klasycznie ludziom nie lubiącym „piwa” w piwie.

Ocena: