Piwo grodziskie popularnie zwane Grodziszem nie istnieje w swojej oryginalnej formie od 1993 roku. Szkoda bo był to jedyny oryginalnie polski styl piwa, niestety przegrał z wielkim koncernem. Właściwie jedyną możliwością spróbowania tego trunku jest uwarzenie go sobie w domu lub kupienie jedynej w tej chwili dostępnej wersji rzemieślniczej z browaru Kocour w Varnsdorfie, ewentualnie wycieczka do Pragi gdzie w browarze restauracyjnym Pivovarský Dům pojawia się Grodzisz. W tym roku kupić można było jeszcze okolicznościowe piwo a la Grodziskie z browaru restauracyjnego Grodzka 15, niestety nie ma go już w sprzedaży. I właśnie degustacja Kocoura jest przyczynkiem do kliku słów przypomnienia tego wspaniałego piwa.

Grodzisz to specyficzne piwo można je określić jako mix bamberskiej wędzonki i bawarskiego weizena. Konkretnie rzecz ujmując jest to piwo górnej fermantacji powstałe na bazie dymionego słodu pszenicznego, refermentowane z charakterystycznym dla pszeniczniaków osadem drożdży na dnie butelki.  Piwo było dość lekkie miało około 2 do 4 % alkoholu, a jego produkcja była na tyle skomplikowana że warto o niej wspomnieć. Do zasypu używano słodu pszenicznego dymionego na drewnie dębowym lub bukowym (w odróżnieniu od jęczmiennych słodów bamberskich) piwo chmielone było chmielem Lubelskim, fermentowano je w beczkach a później klarowano karukiem, klejem rybim powstałym z pęcherzy pławnych jesiotrów i bieług. Następnie rozlewano je do butelek gdzie przy użyciu specjalnego szczepu drożdży piwo refermentowało uzyskując swoje charakterystyczne  wysokie wysycenie, stąd kolejna potoczna nazwa „szampan grodziski”. Drożdże te są obecnie nieosiągalne, zresztą tak jak dymiony słód pszeniczny, dlatego współczesne trunki odbiegają od standardów z Grodziska Wielkopolskiego.

Grodzisz był produkowany w Wielkopolsce od średniowiecza na oryginalnych pokalach widnieje rok 1301, ale nie jest to data potwierdzona. Wzmianki o piwie warzonym z pszenicy możemy odnaleźć w Rocznikach Jana Długosza. W czasach późniejszych głównym ośrodkiem produkcji piwa został Grodzisk Wielkopolski, a o piwie mówiło się i pisało sporo np.  u Jędrzej Kitowicza w dziele: Opis obyczajów za panowania Augusta III. Grodzisz zyskał tam między innymi nawet walory lecznicze.

…Więc gdy te tak rozmaite piwa ponastawały, łowickie, gielniowskie, wąchockie piwa estymacją swoją straciły, wszedłszy w rząd piw pospolitych; grodziskie zaś słynęło coraz bardziej po Wielkiej Polszcze, tak iż szlachcic tam, który nie miał w swoim domu piwa grodziskiego, poczytany był za mizeraka albo za kutw…Jest to piwo cienkie i smakowite, głowy nie zawracające; doktorowie we wszystkich chorobach, w których zabraniają wszelkich trunków pacjentom, grodziskie piwo pić pozwalają, owszem w pewnych chorobach pić go każą…

Istniała tez tradycja podawania piwa grodziskiego so śniadania wielkanocnego. Rozkwit browarów trwał w najlepsze, piwo na dobre zagościło na stołach Śląskich, Pruskich oraz w miastach hanzeatyckich. Przed pierwszą wojną światową w Grodzisku działało pięć browarów, a piwo trafiało do Niemiec Chin czy USA. W latach 1929 do 1993 piwo było objęte ochroną prawną,  jego wytwarzanie zostało ograniczone tylko do terenu miasta Grodzisk Wielkopolski. W browarze zachowały się zamówienia z czasów drugiej wojny światowej mówiące o tym że piwo było dostarczane na front afrykański do dywizji Afrika Korps gen. Rommla. smutny koniec nastąpił po drugiej wojnie światowej kiedy to browar został znacjonalizowany. Produkcja powali podupadała a budynki niszczały, szansa na poprawę pojawiła się w latach 80 kiedy to podjęto decyzje o rozbudowie i modernizacji browaru. Niestety finalnie nowe urządzenia trafiły do Zakładów Piwowarskich w Poznaniu. Po przekształceniu poznańskich zakładów w Lech Browary Wielkopolski S.A., 1993 roku padła decyzja o zamknięciu browaru w Grodzisku. Wraz z browarem umarł Grodzisz, na szczęście dziś próbuje się go wskrzesić poprzez między innymi Grodziski Konkurs Piw Domowych “Prawie jak – Grodzisz”. A także dziania komercyjne ja wspomniane w na początku wpisu a la Grodziskie czy produkcje naszych południowych sąsiadów.

Zajmijmy się więc naszym dzisiejszym bohaterem piwo Grodziczki z browaru Kocour w Varnsdorfie. Piwo pojawiło się na przełomie października i listopada, wyprodukowane zostało ze słodów pszenicznych i jęczmiennych oraz Lubelskiego chmielu. Domyślać się należy że wobec niedostępności dymionego słodu pszenicznego użyto wędzonego słodu jęczmiennego. Piwo przelałem do weizenowego szkła aczkolwiek oryginalny Grodzisz miał swoje dedykowane pokale w kształcie przypominającym kieliszki do szampana

| Browar: Pivovar Kocour
| Nazwa: Grodziczki (ekst. ???  % alko. 3,7 % obj)
| Gatunek: piwo grodziskie
| Metka: Zakupione w sklepie Drink Hala za 7,5 zł

Opakowanie: Oczywiście jak to przystało na Kocoura, mamy nietuzinkowe opakowanie. Ja osobiście bardzo lubię tą formę a szczególnie logo przedstawiające kocura. Podyskutować możemy na temat nazwy Grodziczki brzmi śmiesznie i pretensjonalnie. Jedynym logicznym wyjaśnieniem może być to że w związku recepturą piwo jest raczej wariacja na temat Grodzisza stąd „wariacka” nazwa. Na bokach etykiety jak zwykle wszelkie potrzebna informacje łącznie z temperaturą spożywania.

Kolor: Jasno słomkowy przechodzący w pomarańcz, piwo opalizuje jak rasowy weizen. Na dnie butelki odnajdziemy wyraźny kożuszek opadłych drożdży.

Piana: Piana niestety nie należy do najlepszych, tym bardziej że w prawie wszystkich opisach oryginalnego Grodzisz podkreślano jego wspaniałą pianę. Jest ona biała pęcherzyki są średniej wielkości, kożuch białego puchu szybko redukuje się do cienkiej warstewki.

Zapach: Na pierwsze skrzypce idą nuty pszeniczne czyli wyraźne banany i goździki. Mam wrażenie że gdym nie wiedział co pije mógłbym się nie doszukać nut wędzonych są one naprawdę delikatne i wyczuwalne dopiero po mocnym zamieszaniu szkłem.

Smak: smakowo tez niestety ta wedzoność nie jest mocno zasygnalizowana piwo jest przede wszystkim wypełnione nutami owocowo kwiatowymi, charakterystycznymi dla weizenów i ejli. W głębi da się wyczuć smak dymu ale zdecydowanie za słaby, goryczka jest znikoma za to kwaskowatość bardzo przyjemna. Zawiodło mnie również wysycenie, co prawda czuć przyjemne szczypanie na języku ale szampan to to nie jest.

Podsumowanie: Mam dysonans poznawczy z jednej strony to naprawdę świetne piwo z drugiej jednak do końca nie odpowiada wzorcowi stylu. Ja co prawda nie piłem oryginalnego Grodzisza, ale z szeregu zapisów oraz pamięci piwoszy wiadomo że piwu było znacznie bliżej do pilsa niż do weizena. Oceniam więc to piwo jako wariacje na temat legendarnego polskiego stylu…

Ocena: