Poutnik 12%

Festiwale, urlopy, wycieczki a my tu z piwem słabo stoimy. Czeski przegląd, który miał trwać tydzień przeciągnął się na ponad miesiąc, a  rodzime premiery czekają i zarastają kurzem. Próbujemy dwóch ostatnich piw w Czeskim Przeglądzie ale niech was to nie zwiedzie, nasi południowi sąsiedzie są krajem przy, którym Polska jest co najwyżej piwnym trzecim światem.Piwa, które zaprezentowałem to zaledwie milimetrowy wycinek z czeskiego rynku, który ostatnimi czasy zrobił się nieco dynamiczniejszy i zaczął wychodzić poza stereotypowe ramy lezaków. Pojawiają się rauchbiery  pojawiają się piwa górnej fermentacji i dlatego często będę wracał do czeskiego rynku piwa.

Dziś Poutnik Světlý Ležák Prémium 12% z odległego Pelhřimova, małego mistyczna na wysoczyźnie, piwo, które jest dla mnie niemal książkowym przykładem czeskiego pilsa.  Poutnik to średniej wielkości browar szczycący się data powstania 1552 r. Data ja to data, jest rokiem przyznania  miastu prawa do warzenia piwa, oczywiście ze współczesnym browarem ma to niewiele wspólnego. Ciekawa z naszego punktu widzenia jest historia najnowsza browaru. Po upadku komunizmu z roszczeniami majątkowymi wystąpili potomkowie dawnych właścicieli. Sprawa ciągnęła się 10 lat ale w 2000 rozstała rozstrzygnięta na niekorzyść spadkobierców. W 2001 roku browar kupiła firma zajmująca się produkcją galanterii skórzanej i przyrządów do pielęgnacji paznokci. Browar zmienił nazwę na Poutnik, został gruntownie zmodernizowany i dziś warzy jedne z lepszych pilsów w Czechach. Odnieście to do perturbacji browaru w Zwierzyńcu, który ma nierozstrzygniętą sprawę roszczeń rodziny Zamoyskich do dziś dnia. Losy browaru w Pelhřimovie obalają, pokutujący także u nas mit o tym że firma niezwiązana z branżą browarniczą nie może być dobrym właścicielem. Przyznam się ze wstydem że sam byłem wyznawca takiej tezy. Tak na marginesie, to browar w Zwierzyńcu wydzierżawiła właśnie firma zupełnie nie związana z browarnictwem.

Poutnik 12%  jest piwem niepasteryzowanym i powiedzmy sobie szczerze naszym polskim n/p daje solidnego kopa w dupę.  Ale do adremu, oto Poutnik a po polsku Wędrowiec/Pielgrzym w pełnej krasie…

| Browar: Pivovar Poutnik
| Nazwa: Poutnik Světlý Ležák Prémium 12% (ekst. 12 % alko. 5 % obj)
| Gatunek: světlý ležák/czeski pils
| Metka: Kupione w Drink Hali bodajże za 3,5 zł

Opakowanie: Jak na tak zacne piwo, etykieta i kontretykieta wypadają blado. Wszystko w odcieniach zieleni, srebra i czerwienie, graficznie jakby z poprzedniej epoki. Kontra biedniutka ale informacje podane szczegółowo i bez zbędnej paplaniny. W składzie cukier a piwo przepyszne, prztyczek w nos dla wyznawców reinheitsgebot (niemieckie prawo czystości, mówiące o tym, że piwo to: jęczmień chmiel i woda). Kapsel ratuje nieco wizerunek Pielgrzyma.


Kolor: Złoty, przejrzysty i klarowny.

Piana: Biel aż bije po oczach, piana mimo tego że nie należy to tych najwyższych utrzymuje się długo. Przyjemnie krążkuje szkło.

Zapach: Początkowo wyraźnie akcentują się nuty chmielowe, wraz z „oswajaniem” się nosa zaczyna dominować chlebowa słodowość.

Smak: Poutnik jest w smaku pełny i wyrazisty. Pełnie buduje wyraźna słodowa treściwość a wyrazistości dodaje intensywna szlachetna goryczka, która akcentuje się także w finiszu. Piwa o takiej goryczce u nas nie ma i pewnie długo nie będzie. Bez dwóch zdań jest to wyśmienite piwo, moja ścisła czołówka czeskich lezaków.

Podsumowanie: To piwo ma jedną jedyna wadę, ciężko je u nas dostać. Jest jednak warte wysiłku włożonego w zdobycie butelki. Jeśli chcieli byście się przekonać jak smakuje wzorcowy czeski niepasteryzowany lezak, Poutnik będzie dobrym wyborem. Nie muszę chyba dodawać, że w wersji beczkowej również smakuje wyśmienicie.

Ocena: