DSC01183Browar The Lost Abbey jest dość znany w Polsce, głównie za sprawą kilku ich podstawowych piw. Dzisiaj chciałbym wam zdać relację z imprezy, która miała miejsce 7 listopada 2015 w browarze w San Marcos podczas trwającego właśnie San Diego Beer Week. Barrel Night to coroczna impreza podczas której nieliczni szczęśliwcy dostępują zaszczytu spróbowania kilku eksperymentalnych piw z leżakowanych w beczkach dębowych. Tytułem wstępu wytłumaczę użycie powyższych zwrotów – wstęp na imprezę ma jedynie 150 osób, a bilety wyprzedają się w ok 15-30 sekund. Tak też było w tym roku. Po 30 sekundach bilet można było już tylko zdobyć na rynku wtórnym i to też raczej graniczyło z cudem. W czym więc rzecz i skąd taka duża popularność tego wydarzenia?

DSC01117

DSC01118

Po pierwsze impreza jest połączona zwykle z premierą nowego piwa, w tym wypadku był to Veritas 016, czyli kolejna odsłona jednej najbardziej poszukiwanych serii kwaśnych piw w stylu American Wild Ale w Stanach i nie tylko. O samym piwie nieco później, natomiast warte odnotowania jest to, że udział w imprezie gwarantuje minimum 4 butelki piwa z serii Veritas, które to jest również sprzedawane online, natomiast wtedy limit jest 3 butelki na osobę i również piwo wyprzedaje się w ok 30 sekund.

Po drugie jest to jedyna w swoim rodzaju możliwość zakosztowania bardzo eksperymentalnych piw podawanych bezpośrednio z beczki, bez nasycenia i żadnej dodatkowej ingerencji, czy mieszania.

Po trzecie degustacja jest połączona z sześciodaniowym obiadem przygotowanym przez renomowaną restaurację Jsix z San Diego.

DSC01119

DSC01121

Przejdźmy więc do samej imprezy. Browar jest stosunkowo niewielki tak więc wszystkie dania były przygotowywane na parkingu przed browarem przez pracowników Jsix. Założyciel Lost Abbey żartował nawet, że dane będzie nam zakosztować najlepszych dań jakie kiedykolwiek powstały na tymże parkingu. Po wejściu do środka zostaliśmy usadzeni i powitani pierwszą przystawką oraz pierwszym piwem. Były to talerz wędlin i serów z migdałami i miodem, połączony z piwem Mellow Yellow, pochodzącym z beczki numer 853. Mellow Yellow to piwo nieco podobne do serii Veritas, spędza ono bowiem minimum 26 miesięcy w beczce dębowej, będąc fermentowane spontanicznie. Co ciekawe, jest to bazowe piwo dla jednego z najbardziej legendarnych piw w USA, czyli Duck Duck Gooze. Degustacja była bardzo ciekawym przeżyciem, głównie ze względu na fakt, że jak wspominałem wcześniej, piwo to było nienagazowane, serwowane prosto z beczki. Daje to doskonały obraz jak bardzo różni się końcowy produkt od piwa, które i tak mnóstwo czasu spędziło już dojrzewając w beczce dębowej. Alkohol – 5.9%.

DSC01148

Kolejnym daniem była sałatka z owocami morza, fantastycznie przyrządzone przegrzebki i krewetki były zdecydowanymi gwiazdami tego dania. Piwem towarzyszącym było zaś – Piña, pochodzące z beczki numer 1816. Tutaj nasz stolik zgodnie stwierdził, że jest to trunek absolutnie nienadający się do spożycia. Jedynie jedna osoba z siedmiu przy naszym stoliku dokończyła degustację. Piña to 13.5 procentowe piwo fermentowane z użyciem szczepu Brettanomyces oraz dojrzewające 20 miesięcy w beczkach po Tequili Añejo z dodatkiem ok 12kg moreli. Niestety piwo było „zdewastowane” przez tequile. Absolutnie zdominowane i jednowarstwowe, bez praktycznie żadnej złożoności. Przez agresywny alkoholowy smak przebijały się czasem nuty agawy i zielonego jabłka. Morele były praktycznie niewyczuwalne. Bretty też nie wniosły wiele pozytywnego. Trzymam kciuki za Lost Abbey, ażeby udało im się coś z tego uratować, ale…będzie ciężko!

DSC01165Następna na liście piw, była gwiazda wieczoru – Veritas 016. W tym wypadku piwo to bazuje na innym kwasie – Spontaneous Cheer, czyli spontanicznie (bez dodatku drożdży) fermentowanym piwie kwaśnym dojrzewającym minimum 6 miesięcy. Powyższa odsłona, czyli Veritas 016 był dodatkowo leżakowany w beczkach dębowych (french oak) przez 28 miesięcy, w dodatkiem kilku szczepów Brettanomyces “karmionych” dodatkowo białymi brzoskwiniami. Dla wielbicieli piw kwaśnych jest to niesamowity rarytas, niezwykle złożone piwo o fantastycznym owocowym aromacie, wytrawne z nutami cytrynowymi i brzoskwiniowymi. Piwo smakuje jakby było podawane z dodatkiem przecieru z brzoskwiń. Moc – 6.5% alkoholu. Warto wspomnieć, że było to jedyne nagazowane piwo oraz jedyny trunek powstały w wyniku mieszania piwa z różnych beczek. Główny punkt programu okazał się zdecydowanie najlepszym piwem wieczoru. Dodatkowo serwowane z wieprzową polędwiczką zawijaną w bekon. Spektakularne danie i fantastyczne piwo!

DSC01170

Daniem numer 4 była przepiórka nadziewana suszoną śliwką podana z jeżynami, polentą i słodkim sosem. Kolejne świetne danie serwowane z piwem pochodzącym z beczki number 1797 – Judgment Day dojrzewające w beczkach po Brandy przez 29 miesięcy. Podstawowe piwo – Judgment Day to belgijski quadrupel o zawartości alkoholu 10.5%. Wersja, która została nam podana “wzmocniła” się do poziomu 12.2% poprzez wpływ długiego leżakowania. W smaku i aromacie figi i daktyle, po czym kapitalny czekoladowy posmak z nutami ciemnych owoców, słodkich wiśni. Niestety piwo było dość wodniste w starciu z nutami alkoholowymi i Brandy, zdecydowanie brakowało “ciała”, aczkolwiek warto było degustować choćby ze względu na niesamowitą czekoladowość na końcu.

DSC01172

Przedostatnim daniem była gwiazda wieczoru jeśli chodzi o jedzenie – duszone, miętowo-sojowe żeberka zestawione z piwem z beczki numer 2229 – Older Viscosity dojrzewającym przez 21 miesięcy w beczce po 25-letnim bourbonie od Evan Williams. Podstawowe piwo to imperialny stout. Niestety w tym przypadku piwo, podobnie jak wcześniejsza Piña, okazało się totalnie zdominowane przez nuty pochodzące od burbonu, ale nie te szlachetne, czy waniliowe, raczej czysto alkoholowe. Spowodowało to, że ten 14.5% imperialny stout smakował jak rozwodniony 5% Guinness, zalany burbonem. Duże rozczarowanie, bo spodziewałem się naprawdę spektakularnego piwa, jak choćby Bourbon County Rare czy Pugachev Cobra 25.

DSC01176

Na deser podano ciasto czekoladowe z kremem wiśniowym oraz najstarszym piwem wieczoru. Pochodzące z beczki numer C9 (stara numeracja) barleywine dojrzewało w beczkach po koniaku…4 lata! 48 miesięcy…z dodatkiem Brattanomyces oraz brzoskwiń. O ile nie było to najlepsze piwo wieczoru, o tyle czuło się niesamowity zaszczyt z możliwości degustacji czegoś takiego. 16% alkoholu praktycznie niewyczuwalne pod względem agresywnej alkoholowości jakiej można byłoby się spodziewać. W smaku i aromacie jedynie słodycz, likierowość, krótko mówiąc deser w płynie.

Oprócz głownych dań i piw można było też zamówić normalne piwa przy barze, godnym odnotowania był tzw House Sour, które z zasłyszanych plotek zamienia się raz do roku w inne, bardzo pożądane piwo od Lost Abbey – Churchill’s Finest Sour. Koszt imprezy to $200 od osoby. Może się to wydawać dużo na pierwszy rzut oka, jednak należy wziąć pod uwagę, że wliczone w obiad są aż 4 butelki Veritas 016, które w sprzedaży detalicznej kosztują $41 za sztukę. Także pozostałe $34 za fantastyczny wysokiej jakości obiad oraz 6 niezwykle rzadkich i wyjątkowo interesujących piw to okazja sama w sobie.

Poniżej kilka dodatkowych zdjęć z imprezy. Po więcej zapraszam na mój instagram: instagram.com/grze/