Droga do Trójmiasta wypadła mi przez stolicę Kujaw i mimo tego, że wcześniej nie planowałem postoju w Bydgoszczy, tamtejsza Warzelnia Piwa okazała się pokusą, której nie mogłem się oprzeć. Wizytacja odbyła się z zaskoczenia i incognito, jej wynik nie wypadł niestety najlepiej.

Browar mieści się w dziewiętnastowiecznej kamienicy Willa Wenecja przy ul. Poznańskiej 8, stanowiącej część tzw. „Wenecji Bydgoskiej”. Jest to fragment zabudowy starówki  miejskiej, położony bezpośrednio nad rzeką Młynówka. Ta malownicza lokalizacja jest olbrzymim atutem Warzelni Piwa.

imgp3925

Wnętrze kamienicy mieści specjalistyczny sklep z winami połączony z winiarnią, restauracje indyjską Divali, na piętrze zaś swoją siedzibę ma właściciel browaru, czyli spółka Regionalne Warzelnie Piwa. Do tarasu Warzelni przylega River Side Bar. Wszystkie cztery lokale są wymienione na stronie www browaru, domyślam się więc, że należą do jednego właściciela. Umiejscowienie browaru, winiarni, pubu i restauracji pod jednym dachem jest moim zdaniem pomysłem ryzykownym. Tym bardziej, że wszystkie  miejsca są od siebie wyraźnie oddzielone i mogą stać się wzajemną konkurencją.

Wystrój

Wejście od ulicy Poznańskiej jest mało efektowne, o tym, że zbliżamy się do browaru informują dwa niewielkie szyldy i zawieszka nad drzwiami kamienicy.  Do Warzelni prowadzą schody w dół i korytarz, po drodze mijamy wejście do indyjskiej restauracji. Lokal mieści się na dwóch kondygnacjach. Górna, przeszklona z widokiem na wyspę Młyńską, której centralną cześć stanowią dwa miedziane kotły warzelne.

imgp3936

Na drugi poziom dostaniemy się schodami w dół. Od razu trafiamy do baru, którego największą atrakcją jest duży miedziany nalewak. Urządzenie umożliwia wyszynk czterech gatunków piwa.

imgp3907_0

Pozostałą część dolnego piętra, stanowi plątanina sal i zakamarków, w której łatwo można się zgubić. Piwny labirynt prezentuje się znakomicie. Pozwala on znaleźć odpowiednie miejsce zarówno wielbicielom barowego gwaru jak i miłośnikom ciszy i spokoju. Sale mają wystrój związany z historią piwa i browarnictwa w Bydgoszczy.

imgp3909_0

imgp3927_0

To piwne mini muzeum to tylko wstęp do najlepszej części Warzelni Piwa, a są nią tarasy i ogródki, które mieszczą się nad rzeką Młynówka. Liczby mnogiej użyłem celowo, ogródek piwny składa się z przeszklonego tarasu i dwupoziomowego ogródka „pod chmurką”.  Szklany taras jest świetnym pomysłem, możemy w spokoju sączyć piwo podziwiając świeżo wyremontowane kamienice wyspy Młyńskiej, nawet w chłodne dni. Ogródek, mimo jeszcze lepszego usytuowania, bardzo mocno razi parasolami Pilsnera i Coca Coli. Jakby tego było mało, do kolekcji mamy krzesła z logo Lecha. Płotek oddzielający ogródek od trasy spacerowej, również należał do jednej z „wiodących marek”. W tym przypadku logo koncerniaka, zostało zastąpione plastikowym krążkiem z nawą bydgoskiego browaru.Takie cięcia kosztów nie najlepiej wpływają na wygląd lokalu. Mam nadzieje, że w przyszłym roku browar dorobi się własnych parasolek.

imgp3913

Piwo i Obsługa

Zanim o trunkach serwowanych w Warzelni, słów kilka o obsłudze. Dwa piwa serwowane tego dnia były wymienione na stronie www browaru. W nalewakach znajdowały się też nowe piwa, które nie zostały nigdzie opisane. Po lokalu kręciło się kilku kelnerów i barman. Żadna z pytanych przeze mnie osób, nie potrafiła powiedzieć słowa o trunkach serwowanych w browarze. Barman znał tylko nazwy piw, nie dysponował żadnymi broszurami i materiałami promocyjnymi (skończyły się). Drążenie tematu nie przyniosło efektu. Dość szybko zostałem odesłany z pytaniami do piwowara, niestety tego dnia skończył już pracę. Chciałem dać Warzelni szansę, napisałem maila do event managera Alicji Knasiak. Mijają niemal dwa tygodnie od wysłania wiadomości, odpowiedzi brak. Takie podejście do klienta wiele mówi o lokalu.

Oczywiście clou browaru jest piwo. Jakiekolwiek mankamenty bledną przy kuflu wspaniałego, pienistego trunku. Przy barze, ku mojej radości dowiedziałem się, że istnieje możliwość zamówienia próbek w kufelkach o pojemności 0,1 litra. Świetny pomysł, który dość dobrze upowszechniony w zagranicznych browarach u nas jest jeszcze mało popularny. Kufelki dedykowane z pięknym logo browaru, serwowane są na drewnianej podstawce. Z nóg ścięła mnie cena, zestaw czterech piw to koszt 12 złotych. Moim zdaniem to lekka przesada. Duże piwo kosztuje 8 złotych i jest podawane w ładnym szkle z emblematem Warzelni Piwa. W tym przypadku cena jest jak najbardziej ok.

imgp3921

Piwa serwowane w czasie mojego pobytu to odpowiednio: Pils Wenecki, Piwo Pszeniczne Młyńskie, Piwo Ciemne Miodowe i bliżej nieokreślone Ale. Postaram się pokrótce scharakteryzować wszystkie  piwa, ale nie liczcie na klasyczną recenzję. Zaczynamy od najlepszego piwa bydgoskiej degustacji. Pils Wenecki 12,5 % ekstraktu i 5,0 % obj. alkoholu. Piwo poprawne, ale płaskie jak deska. Nie wyróżnia się absolutnie niczym, ani wadami ani zaletami. Troszkę goryczki, troszkę słodu, 15 sekund po ostatnim łyku nie pamiętasz jakie piwo piłeś.

Ciemne Miodowe, piwna niewiadoma. Minimalnie gorsze od pilsa, dla wielbicieli słodyczy pewnie lepsze. Nieco cukierkowe w smaku, w aromacie nachalnie miodowe. Polski piwny standard, miodowe jest piwem obowiązkowym w szanującym się browarze.

Ale, ale o co chodzi? Piwo, którego spiritus movens jest Tomek Kopyr (dla mniej wtajemniczonych Tomek namawiał piwowara do eksperymentowania z piwami górnej fermentacji). Tomku, coś Ty narobił :). Namawianie piwowara na wyjście poza standard: ciemne, jasne, pszenica udało się. Niestety o piwie nic nie wiadomo poza tym, że jest bursztynowe i dość mocno goryczkowe. Goryczka jest tępa i przykrywa wszelkie inne aspekty tego trunku. Ale z Bydgoszczy wymaga jeszcze sporo pracy.

Piwo Pszeniczne Młyńskie 12,5 % ekstraktu i 5,0 % obj, piwo niepijalne. Aromat przyjemny, z charakterystycznym pszenicznym bukietem. Co z tego, skoro w smaku zbyt mocno goryczkowe, do tego wyraźnie wyczuwalny jest posmak żelaza. Wydaje mi się, że pochodzący z chmielu. Nie dopiłem, nawet tak małego kufelka.

Piwa z Bydgoszczy

Ciężko podsumować moją wizytę w Bydgoszczy. Browar ma olbrzymie możliwości, które nie są w tej chwili w pełni wykorzystywane. Wiem, że przy takiej rotacji personelu jaka ma miejsce w gastronomi, nie sposób wciąż szkolić nowych kelnerów. Standardem powinno być jednak to, żeby obsługa umiała posługiwać się papierowymi ściągami. Trunki z Warzelni Piwa Bydgoszcz są mocno niedopracowane i nie skusiłem się na degustacje półlitrowej objętości. Czy zatem warto odwiedzić Bydgoszcz? Tak, jednak moim zdanie w tej chwili tylko „przejazdem”. Ci, którzy wybiorą się specjalnie do browaru mogą być rozczarowani.

Ocena wystroju:

 

Ocena piwa i obsługi: