imgp2429Kolejną osobą, która wzbogaci Smaki Piwa jest Przemek Chmielewski. Względnie młody amator piwa (ale też i innych trunków). Początkujący piwowar domowy, zrzeszony w Polskim Stowarzyszeniu Piwowarów Domowych. Prywatnie fan biegania, jazdy na rowerze, jazdy konnej, dobrej książki i muzyki (o piwie już nie wspominam). Jeśli dodać do tego warzenie, mycie butelek, rozlewanie, butelkowanie i pisanie… to w sumie na wędkowanie (też lubi) nie zostaje zbyt wiele czasu. Przywitajcie Przemka gorąco, zapraszam do zapoznania się z jego pierwszym tekstem.

Zanim jednak zaczniemy oddajmy głos autorowi:

Moja przygoda z piwem rozpoczęła się w sumie dość wcześnie, a mianowicie kiedy mój Tato, zajmujący się pompami wszelakimi robił sporo prac w lokalnym browarze w naszej wiosce. Wtedy jednak Polska była eldoradem dla koncernów… Potem z innymi piwami zetknąłem się podczas studiów w Niemczech. Tam dopiero zrozumiałem czym jest Pils, Weizen itd. Po powrocie do Polski (a konkretnie Szczecina) niestety nie miałem już za bardzo szans na kontynuowanie piwnej pasji – raz z braku czasu, a dwa – ponieważ piwa inne niż z koncernów były bardzo trudno dostępne.

Dopiero jakieś 4 lata temu wyruszyłem w swoją piwną podróż, którą kontynuuję do dziś. Staram się propagować nie tylko wiedzę o piwie, ale też świadomość konsumencką. Jestem fanem butelek zwrotnych i mam dość radykalne poglądy pod tym względem. Oprócz tego – nie jestem piwnym purystom. Nad poprawnością w stylu zawsze stoi dla mnie smak i wrażenie ogólne. Nie stronię od napoi „piwopodobnych”, cydrów oraz owocowych mieszanek. Oprócz piwa warzę też właśnie cydry, ale od czasu do czasu nastawię jakieś dziwne wino.

 

Oprócz tego… cóż, jestem inżynierem. A ten fakt wiele wyjaśnia. Z Lepszą Połową dzielę mieszkanie, konia i dwa psy. Nie mam życiowego motto, ale jeśli miałbym takie wybrać, to byłoby to pewnie coś z pogranicza pacyfizmu, miłości bliźniego i wyrafinowanego sarkazmu ;)

Moja pierwsza recenzja piwa na tym portalu… i w sumie nie spodziewałem się, że tak to się zacznie. Po 10cio kilometrowym biegu wróciłem do domu i poszedłem szukać kluczyków, żeby skoczyć do sklepu i nabyć materiał do recenzji. Niestety, okazało się, że dzisiaj wstawiłem auto do mechanika. Nie pozostało nic innego niż wskakiwać o 20stej na rower i śmigać do sklepu.

Moim łupem padło kilka piw, których recenzje pewnie pojawią się na blogu, ale jako pierwsze na tapetę idzie jubileuszowe piwo Benedyktyńskie z Browaru Broumov – Benediktin 15° – uwarzone na 300-tu lecie zakładu.

Nie będę się tutaj rozpisywał o tym, jak wiele dla europejskiego piwowarstwa znaczyły browary klasztorne, zwłaszcza prowadzone przez Benedyktynów, ale zachęcam do przeczytania odrobiny historii.

Czym więc jest to piwo? Cóż, strona browaru milczy. Jest po prostu specjalne (w co akurat nie wątpię). Zajmijmy się więc samą degustacją.

imgp2431| Browar: Pivovar Broumov

| Nazwa: Benediktin 15° (ekst. 15 % alko. 6 % obj)

| Gatunek: specjalne (dokładniej będzie później)

| Metka: kupione w warzywniaku na Pętli Biskupin za 6,50 PLN

Etykieta: Koronka nawiązuje do serii Opatów (kształtem oraz literą „O”), natomiast na samej etykiecie jest ładna rycina oraz wstęga z informacją o trzystuleciu browaru klasztornego w Olivětínie. Kolorystyka stonowana, ogólnie bardzo mi się podoba. Kapselek taki sam jak w reszcie Opatów.

Kolor: Głęboki złoty, piwo jest idealnie klarowne.

Zapach: Czuć gotowane warzywa, czyli DMS. Nie jest on dominujący, pojawia się delikatna nuta pieprzu (subiektywnie), która naprowadziła mnie na potencjalny styl tego piwa. Nie przebija się ani chmiel, ani słodowość.

Piana: Gęsta, kremowa, śnieżnobiała. Utrzymuje się średnio długo, niemal do końca degustacji obecna cienką pierzynkę, która pięknie osiada na ścianach kufla.

Smak: Dość mocna goryczka bez mocnego smaku chmielu (tak naprawdę jest go bardzo mało), za to z niską słodowością. Znów jest wyczuwalny smak gotowanych warzyw oraz delikatna nuta pieprzu. Piwo ma zdecydowanie goryczkowo – pieprzowy finisz, lekko wytrawny.

Ogólne wrażenie:

Dobre piwo. Orzeźwiające w smaku, ale nie narzucające się jakąś szczególną cechą. Powiedziałbym, że jak na piwo specjalne, uwarzone na taką okazję – jest dość przeciętne. Nie wybija się jakoś niesamowicie nad inne piwa z tego browaru. Mimo to, wrażenia z degustacji naprowadziły mnie na gatunek: koźlak majowy (czyli Maibock lub Helles Bock).

Ocenię więc piwo pod tym kątem:

Koźlak majowy: piwo ma minimalnie mniej ekstraktu niż to jest wskazane w wyznaczniku stylu, ale za to spełnia wymagania jeśli chodzi o nuty dodatkowe (pieprz w tym przypadku). Odrobinę zbyt goryczkowe, za to brak definitywnych nut chmielowych mieści się w stylu, tak jak wytrawny finisz. DMS – tutaj absolutnie subiektywnie, bo nie jestem znawcą koźlaków… ale wydaje mi się odrobinę zbyt oczywisty. Przy pierwszej próbie dominuje, a przy odstawieniu kufla od ust jego zapach wręcz uderza. Zawartość alkholu minimalnie pod granicą stylu.

Jako Koźlak majowy piwo nie jest ani idealnie w stylu ani też wybitne. Ocena 3/5 kufli.

Teraz inna ocena, pod kątem piwa specjalnego. Ocenię więc (subiektywnie) ogólny wyraz tego piwa vs to, na jaką okoliczność zostało uwarzone. 300 lat to okrągła rocznica, a jak już pisałem – piwo nie wyróżnia się strasznie ponad inne piwa tego browaru. Jako piwo specjalne – nie wyszło.

Ocena:

zdjęcia: Przemysław Chmielewski

Podziel się:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Twitter
  • Wykop
  • Add to favorites