Goedecke Döllnitzer Ritterguts Gose, Hartmannsdorf

Będzie ostro, Lipskie Gose to chyba najdziwniejsze piwo jakie do tej pory piłem. Bardzo długo znajdowało się na szczycie mojej listy piw „must have” i w końcu na FDP udało mi się zdobyć wymarzoną butelkę. Najpierw z czym to się je, gose to piwo pszeniczne, uwarzone z dodatkiem bakterii kwasu mlekowego, doprawione  kolendrą i solą. u swoich początków piwo było warzone metodą fermentacji spontanicznej obecnie browary zadają do brzeczki własne szczepy drożdży górnej fermentacji. Coś wam to mówi? Kolendra to znak rozpoznawczy belgijskiego witbira, fermentacja spontaniczna przywodzi na myśl lambicy a kwas mlekowy berliner weisse. Wśród tych piw należy szukać najbliższych krewniaków gose, wybuchowa mieszanka.

Wracając do początku, piwo wywodzi się z miejscowości Goslar przez którą przepływa rzeka Gose, stąd też nazwa tego niebanalnego piwa. Tam się to piwo narodziło i tam dojrzewało jednak prawdziwym domem gose jest Lipsk, gdzie piwo święciło największe sukcesy i tam zdobyło popularność. Zapewne duża w tym zasługa mitu jakoby gose wydatnie wzmagało potencję :) . Pod koniec XIX stało się ono regionalnym piwem z Lipska, w 1900 roku było ponad 80 tawern serwujących to piwo. Niestety unifikacja prawa niemieckiego i rozszerzenie zasięgu działania bawarskiego prawa czystości, wydatnie wpłynęło na upadek stylu. Do wybuchu II wojny światowej gose warzono już tylko w jednym browarze Rittergutsbrauerei Döllnitz, po nacjonalizacji majątku w 1945 roku trunek znikną z piwnej mapy Niemiec.  Reaktywował gose były pracownik browaru Friedrich Wurzler, który tajemnicę piwa przekazał swojemu pasierbowi. I ten rodzinny interes pozwolił przetrwać lipskiej specjalności do roku 1966, kiedy to zamknięto browar a piwo powędrowało do lamusa na dwie dekady. Gose próbowano wskrzesić w latach 80 ale dopiero koniec lat 90 przyniósł ponowny rozkwit tego gatunku.

Kilka słów na temat samego piwa, warzone jest ono przy użyciu słodów pszenicznych często z dodatkiem owsa. Jako przypraw używa się kolendry i soli, chmielu używa się jedynie dla nadani niezbyt intensywnej goryczki. Kiedyś piwo to fermentowało w drewnianych beczkach z udziałem dzikich drożdży, później przelewane było do specyficznych płaskich na dole butelek (widać taka na etykiecie dzisiejszego Gose). Wiąże się z tym ciekawy zwyczaj ponieważ butelki nie były w żaden sposób zamykane, piana zbierająca się w szyjce a powstał w procesie fermentacji uważana była za wystarczająca ochronę. Umożliwiało to zresztą dostęp do piwa, wspomnianych dzikich drożdży. Obecnie charakterystyczna dla piwa kwaśność uzyskuje się poprzez dodanie bakterii kwasu mlekowego.

Próbujemy…

Goedecke Döllnitzer Ritterguts Gose, Hartmannsdorf

| Browar: Hartmannsdorf
| Nazwa: Goedecke Döllnitzer Ritterguts Gose (ekst. ??? % alko. 4,2 % obj)
| Gatunek: piwo pszeniczne aromatyzowane
| Metka: Kupione na FDP za 7 zł

Opakowanie: Wybitna etykieta, pan w cylindrze jest świetny, ciekawa kolorystyka a do tego piękny dedykowany kapsel. Co więcej napisać, zdjęcie mówią same za siebie

Kolor: Jasno złoty, mocno mętny, chociaż można nalać piwa, bez zmieszania, niemalże krystalicznego. Ja postanowiłem nalać gose jak klasycznego niemieckiego weizena z drożdżami.

Piana: Piana niezbyt wysoka, biała raczej drobna dość szybko się redukuje za to oblepia szkło jak się patrzy..

Zapach: Intensywnie pszeniczny, głównie goździki a w tle nuta ziołowa i lekko kwaskowate tło, nawet przyjemnie się zapowiada.

Smak: No tak teraz już wiem że to rzeczywiście jest piwo niezwykłe. Pierwsze odczucie to słoność intensywna ale nie dominująca i dość szybko ustępująca pola potężnej kwaśności. Smak jest tak dominujący że trudno się skupić na czymś innym, dopiero po oswojeniu się kubków smakowych można wyczuć ziołowe posmaki, lekką cytrynę. Goryczka jest ledwie zaakcentowana. Piwo jest niezwykłe pod jeszcze jednym względem, po pierwszym łyku miałem ochotę dać jeden kufel, wraz z kolejnymi piwo smakuje coraz lepiej a po opróżnieniu kufla ma się ochotę na kolejny (to pewnie od soli). Wydaje mi się że wyśmienicie komponowało by się z mięsem, np. jakąś dobrą wołowiną.

Podsumowanie: Ocenić to piwo jest bardzo trudno, to pierwsze moje spotkanie z gose, nie wiem więc jak się prezentuje na tle innych piw. Jedno jest pewne to piwo charakterystyczne i niebanalne, można się w nie „wpić” na dobre. Dla wielu osób będzie absolutnie niestrawne, dla innych będzie jedynie ciekawostką, jedno jest pewne całe szczęście że ocalało od zagłady…

Ocena: